Karty kredytowe z Chip&PIN mniej bezpieczne od tradycyjnych

2010-02-16

Zawsze podejrzewałem, że bezpieczeństwo kart z PINem jest słabe, ale nie sądziłem, że tak.

To duża sprawa: ktoś może mi ukraść kartę i kupować do woli nie znając PINu, a za wszystkie transakcje będę odpowiadał ja, zupełnie jakbym kod PIN złodziejowi udostępnił.

Prawdziwy problem jest jednak w tym, że bankom udało się przerzucić odpowiedzialność za transakcje z PIN na klientów. Ponieważ to klient traci, gdy jego karta zostanie w ten sposób wykorzystana, banki nie mają motywacji ekonomicznej by cokolwiek z problemem zrobić. Inaczej mówiąc, ten problem banków nie boli.


Komentarze

Jak na razie można korzystać z kart na podpis, ale po kilku latach pewnie to zniknie.

Jakub Anderwald2010-02-16

Rzeczą, którą stosuję od wielu lat jest zasada niskiego konta. Mam 2 konta, jedno na kartę, drugie z kasą. Na koncie do karty nigdy nie trzymam więcej niż 500zł, jeśli mam coś więcej, natychmiast przepijam i po problemie.

Krzysztof Leszczynski2010-02-16

…i to jest całkiem niegłupie (zasada niskiego konta). W dzisiejszych czasach nawet wychodzi naturalnie, nie trzeba mieć dwóch kont.

Kłopot zaczyna się gdy ma się kartę kredytową z wysokim limitem. Która musi być z „chipem”, bo tylko taką daje bank.

A może można popsuć tego chipa i mieć kartę „podpisową”?

Jan Rychter2010-02-16

Popsucie chipa spowoduje, że będziesz miał kartę zepsutą i tyle.
Po prostu, trzeba mieć (a) 2 konta, (b) niestety nieco rozsądku finansowego (uwaga, dodatkowa praca umysłowa, a to czasami boli), (c) wyłącznie kartę debetową i/lub kartę bardzo bardzo chronioną fizycznie.

Z drugiej strony... nie przesadzajmy. Bank nie potrzebuje twojej karty, żeby Cię zniszczyć. Wystarczy jakkolwiek na kserokopiarce sfałszowany dowód, podpis nawet niezupełnie przypominający twój i ciach, masz 10 kredytów po 100 tysięcy każdy. Sąd cię skaże zaocznie, nie powiadomi wcale o sprawie i obudzisz się z komornikiem pod poduszką.

I po co tu się kartami przejmować.

Krzysio Leszczynski2010-02-16

Krzysio: ale ja akurat nie podejrzewam mojego banku o celowe niszczenie mnie (takie jak opisujesz), tylko niszczenie zupełnie niechcący, z automatu.

Albo inaczej: to nie jest tak, że nie śpię z tego powodu po nocach, tylko martwi mnie, że banki sprytnie przerzuciły odpowiedzialność na klientów, przez co nie mają motywacji do naprawienia czegokolwiek.

Jan Rychter2010-02-16

Ja bym nie dramatyzował. Atak jest bardziej teoretyczny jak praktyczny. Np. nie ma szans na sukces jak karta jest już zastrzeżona w banku, w realiach polskich kartę trzyma i używa kasjer(ka), to nawet nie ma jak użyć kitu do hackowania...

Martin2010-02-17