<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"><channel><atom:link href="https://jan.rychter.com/blog/" rel="self" type="application/rss+xml"/><title>Jan Rychter: Blog [PL]</title><link>https://jan.rychter.com/blog/</link><description>Mój blog w wersji polskiej.</description><language>pl</language><pubDate>Thu, 20 Jan 2022 18:48:32 +0100</pubDate><generator>clj-rss</generator><item><title>Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych im. Witolda Rychtera</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/grand-prix-pojazdow-zabytkowych-witolda-rychtera-09-2015</link><description><![CDATA[ <figure><img src="http://gpppz.pl/wp-content/uploads/2015/08/Plakat-GPPPZ-2015.jpg" alt="Plakat rajdu"><figcaption>Plakat rajdu</figcaption></figure>

<p>Już za kilka dni startuje z Warszawy <a href="http://gpppz.pl">Pierwsze Grand Prix Polski Pojazdów Zabytkowych im. Witolda Rychtera</a>. Miejsce startu znajduje się w Ursusie przy ul. Posagu 7 Panien 6 na terenie dawnej fabryki Ursus, a pierwsza załoga wyrusza na trasę o 10:00.</p>

<p>Więcej o samym rajdzie można dowiedzieć się z <a href="http://gpppz.pl">oficjalnej strony</a>. Witold Rychter to mój Dziadek, można przeczytać o nim trochę w <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Witold_Rychter">wikipedii</a>. </p>

<p>Gwiazdą rajdu ma być zmontowany przed wojną w Warszawie Chevrolet Master Sedan. Będzie to premiera pojazdu po kilkuletnim remoncie. Podobnym wozem startował w rajdach Witold Rychter, można go też zobaczyć w naszych <a href="http://archiwa.rychter.com/">archiwach</a> w albumie ze zdjęciami <a href="http://archiwa.rychter.com/podroz-po-europie-1938/">z podróży po Europie z 1938r</a>.</p>
 ]]></description><pubDate>Tue, 15 Sep 2015 02:00:00 +0200</pubDate><guid>341a1068abab6d679e06ce7e581a682c6f80f24197e59052834595ab3644f0d1</guid></item><item><title>Nareszcie?</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/nareszcie-5-2015</link><description><![CDATA[ <p>Z mieszaniną radości i strachu czytam i oglądam <a href="http://biznes.pl/kraj/petru-nie-trzeba-klamac-zeby-wygrywac/9jq8sl">wywiady</a> z <a href="http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,18024387,Petru__Wkurza_mnie_to__co_sie_dzieje_w_Polsce__Bo.html#MT">Ryszardem Petru</a>, który z poparciem Leszka Balcerowicza tworzy nową partię.</p>

<p>Cieszy mnie, że wreszcie pojawia się sensowny głos w polityce. Jestem zmęczony ciągłymi dyskusjami o niczym, wyborami gdzie jedna partia straszy mnie „tą drugą”, głosowaniem z przymusu, na  tych którzy moim zdaniem mniej popsują. Męczy mnie, że politycy robią co mogą, żeby poprzyklejać sobie nawzajem etykietki, wiedząc że tak naprawdę nie różnią się niemal niczym.</p>

<p>Jako przedsiębiorcę cieszy mnie też, że wreszcie widać sensowny ruch który stawia na przedsiębiorczość. Gdzie budowa silnej Polski odbywać się ma nie przez wymachiwanie szabelką i pokrzykiwanie o tradycjach, lecz przez pracę i wzrost gospodarczy.</p>

<p>Równocześnie jednak boję się, że gdy tylko „stara gwardia” polityczna dostrzeże zagrożenie, zostaną przyklejone etykietki. Nowi staną się „liberałami”, będą „działać w interesach obcych mocarstw”, będą wyzyskiwaczami i panami. Zostaną też wciągnięci w debaty na tematy interesujące kościół katolicki i szybko sklasyfikowani jako wrogowie kościoła.</p>

<p>Boję się też, że przedsiębiorcy, zamiast wreszcie pójść po rozum do głowy i się zorganizować, będą nadal narzekać po cichu, każdy z osobna, nie ufając nikomu. Imponujące jest, jak potrafią zorganizować się rolnicy, górnicy i inne grupy społeczne, a jak słabo reprezentowani są mali i średni przedsiębiorcy, wyrabiający tak naprawdę istotną część PKB.</p>

<p>Będę z zainteresowaniem patrzył na rozwój wydarzeń. Pierwszy raz od kilkunastu lat słyszę wypowiedzi, które napawają mnie nadzieją.</p>

<p><em>DOPISANE po kilku godzinach</em>: no i proszę, nie musiało minąć dużo czasu i już dzieje się dokładnie to czego się obawiałem. Pierwsi pajace już przyklejają naklejki („nowa partia zagranicznych banków i korporacji”). Niesamowite, jak bardzo nikt nie chce konstruktywnie dyskutować o kraju. Wszyscy wolą przykleić sobie etykietki i wyśmiewać się nawzajem z daleka.</p> ]]></description><pubDate>Sun, 31 May 2015 11:30:34 +0200</pubDate><guid>990ceb29aef9f8eb9141f70647a583c047b683fcf39402cf5ed0976b2b6a939b</guid></item><item><title>Praca: ClojureScript, React.js, Clojure</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/praca-clojurescript-reactjs-clojure-5-2015</link><description><![CDATA[ <p>Raz na jakiś czas staram się przypominać, że w <a href="http://fablo.eu/">Fablo</a> cały czas oferujemy pracę. A ponieważ statystyki pokazują, że najciekawsze zgłoszenia (i najlepsi współpracownicy!) pojawiają się za pośrednictwem tego bloga, to przypominam ponownie.</p>

<p>Jeśli kogoś interesują systemy rozproszone, aplikacje w „chmurze”, nowoczesne architektury i chce się dużo nauczyć, to zapraszamy! Piszemy głównie w Clojure (i ClojureScript). Wymagamy zamiłowania do ładnego i efektywnego kodu i doświadczenia w pisaniu aplikacji działających w przeglądarkach.</p>

<p>W tej chwili do pisania aplikacji używamy:</p>

<ul>
<li>ClojureScript,</li>
<li>Rum lub Reagent,</li>
<li>Datascript,</li>
<li>React.js,</li>
<li>D3.js,</li>
<li>Clojure (po stronie serwerowej).</li>
</ul>

<p>Dodatkowe hasła to Apache Storm, RethinkDB, Redis, HDFS, Kafka, ZooKeeper.</p>

<p>Jeśli ktoś nie programuje w przeglądarkach, to też zapraszamy, jeśli nieobce są mu takie hasła jak L-BFGS, Stochastic Gradient Descent, <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Conditional_random_field">CRF</a>, czy <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Latent_Dirichlet_allocation">LDA</a> i poza przygotowaniem matematycznym potrafi również implementować algorytmy w Clojure.</p>

<p>Celowo nie piszę „programista Clojure”, ani „programista ClojureScript”, bo staramy się nikogo tak nie ograniczać. Nikt nie powinien być „programistą” jednego języka.</p>

<p>W <a href="http://fablo.eu/">Fablo</a> tworzymy nowoczesne narzędzia dla E-commerce: systemy rekomendacyjne, wyszukiwarki, narzędzia nawigacyjne, systemy machine-learning („Big Data”). Budujemy skalowalne systemy rozproszone. A żeby lepiej takie systemy budować, sami jesteśmy firmą rozproszoną, więc nie ma dla nas większego znaczenia praca na miejscu. Zapraszamy do rozmowy kandydatów z całej Polski (lub nawet spoza). Sposobem na rozpoczęcie rozmowy jest przysłanie adresu swojej strony GitHub z przykładami kodu/projektów na adres praca@fablo.pl. Najlepiej pokazać kod, który używa wymienionych wyżej technologii.</p> ]]></description><pubDate>Tue, 19 May 2015 11:46:12 +0200</pubDate><guid>89ac8e03d63a304f77b77f783cc0bc1536af44922e2495830153f4db5f730c8b</guid></item><item><title>Wybory samorządowe</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/wybory-samorzdowe-11-2014</link><description><![CDATA[ <p>Kilka przemyśleń na temat ostatnich wyborów samorządowych:</p>

<ul>
<li>Media jak zwykle zamieniły wybory w sondaż. „Wygrał PiS”, „wygrało PO”, „wygrało PSL” — jakie to ma dla mnie znaczenie? Moi radni nie będą organizować się w większość parlamentarną i desygnować premiera. Będą zajmować się ścieżkami rowerowymi w okolicy, bardziej mnie więc interesuje czy dany radny jeździ na rowerze, niż do jakiej „partii” należy. Winię tu media, bo tam widać płytkość komentarza i obsesję (łatwymi w pozyskaniu i skomentowaniu) wynikami.</li>
<li>Wrażenie sondażu pogłębione jest przez fakt, że większość ludzi nie ma pojęcia co robią sejmiki wojewódzkie (też nie wiedziałem, dopóki nie <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Sejmik_wojew%C3%B3dztwa">sprawdziłem w Wikipedii</a>).</li>
<li>Idiotyczny podział „PO przeciw PiS” jest sztucznie podsycany przez media.</li>
<li>To, co wydarzyło się z wyborczym systemem informatycznym, jest niekompetencją. Zarówno firmy, która go dostarczyła, jak i Państwowej Komisji Wyborczej. Ponieważ <em>jedynym</em> zadaniem komisji jest przeprowadzanie wyborów, a jak widać nie potrafi tego zrobić, powinna zostać w całości natychmiast zwolniona.</li>
<li>Nie ma już czasu na zamawianie nowych systemów informatycznych do kolejnych wyborów. Powinny zostać one więc przeprowadzone ręcznie. Nie wiem czemu wszyscy nagle zapomnieli, że kiedyś głosy liczyło się ręcznie i nie było to wielkim problemem. Będzie to tańsze i bardziej przewidywalne niż kupowanie kolejnych niedorobionych systemów.</li>
<li>Pewien polityk znany już z tego, że używa insynuacji, niedomówień i teorii spiskowych do zdobywania władzy, trąbi na lewo i prawo o „sfałszowanych wyborach” i „zagrożonej demokracji” i organizuje afery w Parlamencie Europejskim. Jest to działanie destrukcyjne: swoimi wymysłami podważa zaufanie do Polski, pośrednio wpływając na gospodarkę, bo postrzeganie naszego kraju silnie wpływa na biznes. Ktoś powinien przypomnieć mu, że aby mógł wymachiwać swoją szabelką, ktoś musi najpierw na nią zarobić.</li>
<li>Podejrzewam, że wszystkie wyborcze systemy informatyczne projektowane są kiepsko i nie tak jak powinno się dziś budować tego typu rozwiązania. Ale to już temat na osobny wpis.</li>
</ul> ]]></description><pubDate>Thu, 27 Nov 2014 10:06:58 +0100</pubDate><guid>bd0c277a709458f5fd6083c7d08ffc833b0cdd9d6242a4f29c1e739338dd7622</guid></item><item><title>Fablitics</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/fablitics-11-2014</link><description><![CDATA[ <figure class="fullwidth"><a href="/images/44e13d42c3a1233fcdf77c445739c1005e289f1dab004ed8a339aa241080ffaf.png"><img src="/images/44e13d42c3a1233fcdf77c445739c1005e289f1dab004ed8a339aa241080ffaf.png" alt="" /></a></figure>
  

<p>Uruchomiliśmy <a href="http://fablitics.com/">Fablitics</a> — przyjazne rozwiązanie „business intelligence” dla sklepów internetowych (E-commerce).</p>

<p>Pracując z firmami sprzedającymi w Internecie zauważyliśmy, że nie ma dobrego narzędzia analitycznego, które pozwalałoby szybko i łatwo ocenić stan biznesu i pomagałoby w podejmowaniu decyzji. Owszem, wszyscy używają Google Analytics — ale jest to niewygodne i skomplikowane narzędzie, które teoretycznie potrafi wiele, a w praktyce pokazuje mało.</p>

<p>Projektując Fablitics staraliśmy się pokazywać tylko liczby, które mają znaczenie dla biznesu. Sklep internetowy to przede wszystkim marketing (pozyskiwanie klientów), klienci i sprzedaż. Od tego należy więc zacząć. Dlatego tam gdzie tylko można liczymy pieniądze albo klientów, a w ogóle nie interesujemy się np. odsłonami stron.</p>

<p>Odkryliśmy też, że w wielu przypadkach trudno jest ocenić efektywność wydawania pieniędzy na marketing. Czy na jednym kliknięciu w moją reklamę w serwisie X tracę, czy zyskuję? Ile wart jest klient przychodzący z serwisu X, a ile taki z serwisu Y? Z jakiej reklamy mogę zrezygnować?</p>

<p>Stworzyliśmy więc własny system: po dodaniu kodu śledzącego od razu zaczynamy pokazywać wyniki. Wszystko dzieje się na bieżąco. Pokazujemy tylko liczby, które uważamy za sensowne i cały czas pracujemy nad coraz lepszymi metrykami. Wkrótce pojawi się na przykład LTV (Customer Lifetime Value), czyli prognozowane przychody od klienta w perspektywie roku.</p>

<p>Chętnych <a href="http://fablitics.com/">zapraszamy</a> — rejestracja jest darmowa.</p> ]]></description><pubDate>Wed, 05 Nov 2014 11:08:07 +0100</pubDate><guid>c1692016d5f5d635405e77537fd8bca5cd4f5a362f6e351544574d68cd194987</guid></item><item><title>Betonujemy miasta</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/betonujemy-miasta-10-2014</link><description><![CDATA[ <p>Cieszy mnie, że w końcu zaczyna być <a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,16811659,Wymieniaja_nowy_chodnik_na_Swietokrzyskiej_przez___.html#LokWawTxt">podchwytywany</a> temat ciągłego wybetonowywania miast:</p>

<blockquote>
  <p>A wciąż nie doszło do ważnej próby - wody. Im więcej zabetonowanych i zapłytowanych powierzchni w mieście, tym bardziej gwałtowny przebieg mają ulewy. Deszczówka błyskawicznie spływa do studzienek, a kanalizacja Lindleyowska ma już 130 lat. Czy wytrzyma z nową Świętokrzyską między Nowym Światem i Marszałkowską prawie bez drzew w gruncie, bez trawników i żywopłotów? Prawdziwa próba wody nadejdzie zapewne już jesienią lub na wiosnę. […]</p>
  
  <p>Dlatego w miastach na Zachodzie tak duży nacisk kładzie się na sadzenie drzew przy ulicach i na chodnikach, dba się o trawniki. Przybywa też zielonych dachów na budynkach. Troska o tzw. powierzchnie biologicznie czynne wynika nie tylko z chęci poprawienia mikroklimatu i estetyki - chodzi także o zatrzymanie jak największej ilości wody, zanim trafi ona do kanalizacji burzowej, która ma swoją przepustowość. Firmom budującym domy z dachami, którymi szybko spływa deszcz, co podnosi ryzyko zalewania okolicy, nalicza się podatek. Inwestowanie w ogrody dachowe staje się więc bardziej opłacalne.</p>
</blockquote>

<p>Mam wrażenie, że w miejscach gdzie planuje się rozwój miasta dominuje myślenie sprzed kilkudziesięciu lat. Urzędnicy dumni są z wielkich, szerokich, wielopasmowych ulic, oraz z rozległych wyłożonych płytami placów. Wszystkie remonty, wokół których nie podniesie się społeczna wrzawa, kończą się ubytkiem zieleni, przybywa nam za to równych betonowych powierzchni. Przykłady można mnożyć: w Warszawie np. Pasaż Wiecha, nowa Świętokrzyska, czy przerobione ulice Racławicka czy Wołoska. Jest coś w równych betonowych powierzchniach, co wywołuje zadowolenie w urzędniczych umysłach.</p>

<p>Potem efekty są takie, że betonowe pasaże świecą pustkami, bo nikt nie chce tam być i każdy tylko szybko przemyka (Pasaż Wiecha). Na trzypasmowych ulicach, które rozcinają miasto, samochody stoją w korku w trzech rzędach zamiast w jednym, zaś na odcinkach między światłami trwa ciągły wyścig i każdy jest Kubicą. W nowych planach zagospodarowania planuje się rozległe betonowe place w miejscu dzisiejszych parków. Gdy przychodzi zaś burza, wszyscy są nagle bardzo zdziwieni, że kanalizacja miejska nie jest w stanie odprowadzić takich ilości wody.</p>

<p>Mam nadzieję, że w końcu ktoś zauważy, że to nie jest dobre dla miasta. Wyborcy zresztą zaczynają dawać o tym znać — w inicjatywie „Budżet Partycypacyjny” jakoś nikt nie prosił o wybetonowanie dodatkowych powierzchni. Dobrze też, że prasa zaczyna o problemie pisać.</p> ]]></description><pubDate>Fri, 17 Oct 2014 11:42:01 +0200</pubDate><guid>47a14f2ccdee10c3437b019f331f5e262691e5149a377992d8f9f893569c77af</guid></item><item><title>Szkoły, przedszkola i koncepcje urbanistyczne</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/szkoly-przedszkola-koncepcje-urbanistyczne-10-2014</link><description><![CDATA[ <p>Wszystkie niepubliczne szkoły w mojej okolicy przeprowadzać będą rekrutację. Egzaminy (!) pozwalają na wyselekcjonowanie tylu dzieci, na ile faktycznie szkoła ma miejsce. Właśnie dowiedziałem się, że w jednej ze szkół w okolicy będzie 14 miejsc dla sześciolatków, z czego 8 prawdopodobnie zostanie zajęte przez rodzeństwo starszych dzieci już chodzących do szkoły. Podań złożono 90.</p>

<p>Jeśli ktoś sądzi, że w szkołach państwowych jest lepiej, to się myli. Dyrektor niedalekiej szkoły podstawowej musi przyjąć 300 dzieci w tym roku do pierwszych klas. Oczywiście nauka odbywać się będzie w systemie zmianowym.</p>

<p>Fenomenalny wyż demograficzny? Bynajmniej. Nakładają się dwa problemy: reforma oświatowa i brak sensownej polityki przestrzennej w Warszawie. Szczególnie irytujący jest ten drugi problem. Zaniedbane przez dziesiątki lat plany zagospodarowania, bezmyślne sprzedawanie przez spółki miejskie wielkich terenów deweloperom i brak spójnej polityki urbanistycznej zaczynają się mścić.</p>

<p>Deweloperzy ochoczo budują wielkie ogrodzone osiedla, sprzedając klientom idylliczną wizję mieszkania w cudownej enklawie. „Ci inni” mają pozostać za płotem. Rzecz jasna deweloperzy nie pozostawiają ani skrawka terenu na szkoły i przedszkola, bo to nie jest opłacalne. A klienci o tym nie myślą, kupując mieszkania, bo przecież zawsze szkoła będzie „w okolicy”. Problem w tym, że są miejsca, gdzie tej „okolicy” już nie ma, tak dużo jest nowych osiedli.</p>

<p>Popatrzmy na konkretny przykład z warszawskiego Mokotowa: miasto, bądź zależne od miasta spółki miejskie sprzedało kilkunasto-hektarowe działki pod osiedle Marina Mokotów, oraz osiedla budowane przez Eko-Park, BRE i MPRO. Działki te zostały całkowicie zabudowane budynkami mieszkaniowymi i biurowymi, bez pozostawienia ani metra kwadratowego na usługi oświatowe.</p>

<p>Nieco lepsza sytuacja jest w „miasteczku Wilanów” (kuriozalna nazwa!), gdzie miasto pod presją Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów obudziło się po kilku latach i wykupiło od deweloperów grunty pod budowę szkoły i przedszkola.</p>

<p>Architekci i urbaniści są tak oderwani od rzeczywistości, że opisują te problematyczne osiedla jako osiągnięcia. Weźmy jako przykład artykuł „<a href="http://www.wa.pb.edu.pl/uploads/downloads/Architektura--numer-2---2011---artykul-V.pdf">Ikony architektury mieszkaniowej w polsce na początku XXI wieku – charakterystyka miejskiego środowiska mieszkaniowego</a>”. Przeczytamy tam o liniach pierzei, kwintesencji nurtu neomodernizmu, czytelnych i konsekwentnych układach urbanistycznych, siatkach ulic, oraz o tym, że „całość skomponowano konsekwentnie według ścisłych reguł urbanistycznych”. Ze ścisłych reguł urbanistycznych nie wynikało, że osiedle na pięć tysięcy mieszkańców potrzebuje wydzielonego miejsca na budowę przedszkola i szkoły podstawowej?!</p>

<p>Moim zdaniem pracownia <a href="http://www.apaka.com.pl">APA Kuryłowicz &amp; Associates</a>, która opracowywała koncepcje urbanistyczne dwóch z trzech opisywanych osiedli, powinna być znana nie z „ikon architektury mieszkaniowej”, ale z gniotów urbanistycznych, jakimi są wspomniane osiedla. Czy dojrzeliśmy już na tyle, żeby wstydzić się dzielnic miast budowanych w ten sposób?</p> ]]></description><pubDate>Thu, 16 Oct 2014 11:41:28 +0200</pubDate><guid>3ff14a660ba0b8e4bc334407cdde5fde84f1951d91eb26f40a7fa94c89ffa99f</guid></item><item><title>Wywiad z Leszkiem Balcerowiczem</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/wywiad-z-leszkiem-balcerowiczem-9-2014</link><description><![CDATA[ <p>Leszek Balcerowicz w [wywiadzie] doskonale podsumowuje rządy PO. Już dawno mi się nie zdarzyło tak całkowicie zgadzać z czyjąś opinią — prof. Balcerowicz wyraża doskonale to, co sam czuję. Głównie rozczarowanie.</p>

<blockquote>
  <p>Dwa kolejne ataki na oszczędności emerytalne w OFE, najpierw w 2011 roku, a potem w 2013. Byłem zaskoczony, nie spodziewałem się, że Tusk, Rostowski, Bielecki, Boni, Sikorski mogą się tak daleko posunąć. Po pierwsze, że mogą robić tak szkodliwą rzecz dla gospodarki. Po drugie, że będą uprawiać tak nieuczciwą propagandę, z taką pogardą dla opinii publicznej. "Ciemna masa to kupi" - cytując klasyka. Po trzecie, z takim lekceważeniem konstytucji.</p>
</blockquote>

<p>Warto przeczytać.</p> ]]></description><pubDate>Tue, 23 Sep 2014 09:46:53 +0200</pubDate><guid>43a2f2be8af66806ca207f5c4b8af2cb2a7f9242c5137c9694aa50dddec6e7c3</guid></item><item><title>Lekarze i homeopatia</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/lekarze-i-homeopatia-5-2014</link><description><![CDATA[ <p>Kolejny lekarz zaproponował mi „lek” homeopatyczny. Odmówiłem uprzejmie, wyjaśniając, że nie wierzę w homeopatię. Przez chwilę jeszcze próbował mnie przekonać („to jest fizyka, proszę pana”), ale na szczęście zrezygnował, a ja wykazałem daleko idącą powściągliwość i nie dałem się sprowokować „fizyką”.</p>

<p>Po wyjściu jednak uświadomiłem sobie, że coś tu jest bardzo nie w porządku. Oto byłem u Lekarza Medycyny: człowieka wykonującego zawód regulowany przez państwo. Moja wizyta była opłacona przez NFZ, a więc z państwowego ubezpieczenia społecznego. Powinienem więc się spodziewać, że lekarz będzie stosował metody zweryfikowane naukowo. Intuicja podpowiada mi, że lekarz nie może doradzać mi terapii, których skuteczność nie została potwierdzona.</p>

<p>Oczywiście szanuję prawo do wolności wyznania: każdy może wierzyć w to, co chce. Są więc ludzie, którzy wierzą w Latającego Potwora Spaghetti i dla nich być może idealna kuracja to chodzenie przez tydzień z durszlakiem na głowie. Dopóki jednak w kontrolowanym eksperymencie nie zostanie udowodnione, że taka kuracja faktycznie jest skuteczna — lekarzom nie wolno jej sugerować. Podobnie jak nie wolno sugerować odmawiania modlitw, składania ofiar Swarogowi, czy odprawiania obrzędów voodoo. Nawet jeśli to nie może zaszkodzić.</p>

<p>Wyjaśnię od razu: uważam, że „efekt placebo”, to worek, do którego wrzucamy obecnie mnóstwo niezrozumiałych mechanizmów. Wiem, że organizm potrafi dokonać imponujących rzeczy, które często potem określane są jako „efekt placebo”. Nie twierdzę więc, że specyfiki homeopatyczne nie mogą działać. Lekarz jednak nie jest od leczenia efektem placebo, ani żadnymi innymi metodami, które nie są sprawdzalne naukowo.</p>

<p>Nie widzę rzecz jasna problemu w tym, żeby istnieli „doradcy homeopatyczni”, czy „kliniki homeopatyczne”. Chciałbym jedynie, żeby było wyraźne rozgraniczenie: muszę wiedzieć, czy idę do Lekarza, czy do Doradcy/Znachora. Podobnie jak jest rozgraniczenie pomiędzy „lekiem” a „suplementem diety”.</p>

<p>Jak się okazało, intucja mnie nie myli i w <a href="http://www.nil.org.pl/dokumenty/kodeks-etyki-lekarskiej">Kodeksie Etyki Lekarskiej</a> czytamy między innymi: „Lekarzowi nie wolno posługiwać się metodami uznanymi przez naukę za szkodliwe, bezwartościowe lub nie zweryfikowanymi naukowo”. Ponieważ <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Homeopatia">homeopatia</a> jest <a href="http://biotechnologia.pl/farmacja/artykuly/jak-dzialaja-leki-homeopatyczne-czyli-o-tabletkach-z-kaczki-i-innych-niekonwencjonalnych-terapiach,466">jednogłośnie przez naukę uznana za bezwartościową</a>, a jej skuteczność nigdy nie została zweryfikowana, <em>sugerowanie specyfików homeopatycznych jest naruszeniem Kodeksu Etyki Lekarskiej</em>. Podobnie jak leczenie przez chodzenie z durszlakiem na głowie albo leczenie przez składanie ofiar Swarogowi. Każde może być skuteczne, a jednak nie jest rolą lekarza sugerowanie takich kuracji.</p>

<p>Ktoś może zapytać, dlaczego mnie to tak zdenerwowało? W końcu to nieszkodliwe. Picie wody destylowanej nie może zaszkodzić. Spójrzmy jednak na to inaczej: czy ów lekarz polecający magiczne metody związane z „pamięcią wody” chciałby potem jechać mostem zbudowanym przez inżyniera, wierzącego głęboko w skuteczność wzmacniania przęseł mostu poprzez wachlowanie piórami strusiów szaroskórych (koniecznie po 10 razy w każdą stronę, najlepiej przy świetle księżyca w nowiu)?</p>

<p>Tymczasem homeopatia wkrada się wszędzie i skutecznie udaje medycynę. Mówimy o „lekach” homeopatycznych, chociaż to wcale nie są leki. Nawet nie trzeba ich nazywać „suplementami diety”. W aptece pudełka z owymi „lekami” leżą przemieszane  z faktycznymi lekami. Na pudełkach z papierosami państwo każe drukować ostrzeżenia o ich szkodliwości, ale już na „lekach” homeopatycznych nie ma ani słowa o tym, że ich skuteczność nie została w żaden sposób wykazana.</p>

<p>I co najgorsze, zadziwiająco często lekarze takie „leki” polecają.</p> ]]></description><pubDate>Sat, 10 May 2014 16:46:51 +0200</pubDate><guid>b35d895cb2aebf700b0aff591f1d7493dc22b0060e18041d249df95f4261e92c</guid></item><item><title>Domek dla lalek</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/domek-dla-lalek-5-2014</link><description><![CDATA[ <figure class="fullwidth"><a href="/images/a07a1a7b73fceb79e10b0e5f8094698e50a73574328be808e1c9d2c0df8186d7.jpeg"><img src="/images/a07a1a7b73fceb79e10b0e5f8094698e50a73574328be808e1c9d2c0df8186d7.jpeg" alt="" /></a></figure>
  

<p>Domek dla lalek wreszcie skończony! Więcej <a href="http://jan.rychter.com/enblog/dollhouse-built-from-laser-cut-plywood-5-2014/">szczegółów</a> w blogu anglojęzycznym.</p> ]]></description><pubDate>Thu, 01 May 2014 20:47:18 +0200</pubDate><guid>d61a39555e7f445afbfb9cb5ae938748aaec118df423a78abc245a6f53aa4e57</guid></item><item><title>Bezpłatny Brak Dostępu do Internetu, czyli Aero2 i CAPTCHA</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/bezpatny-brak-dostpu-do-internetu-czyli-aero2-i-captcha-4-2014</link><description><![CDATA[ <p>Usłyszałem od Mamy, że ma kłopoty z dostępem do Internetu przy pomocy Aero2 (BDI). Sam dawno nie używałem, więc spróbowałem — i zamiast internetu przywitał mnie brak łączności oraz (po jakimś czasie) takie okienko:</p>
  
      <figure class="fullwidth"><a href="/images/1491cc9459c16fbb88063589aee74df203dd7333f5eaf9815ace8838a60650a1.png"><img src="/images/1491cc9459c16fbb88063589aee74df203dd7333f5eaf9815ace8838a60650a1.png" alt="" /></a></figure>
  

<p>Powie ktoś — zdarza się! Wystarczy kliknąć strzałki i pokażą się nieco czytelniejsze gryzmołki. Spróbowałem:</p>
  
      <figure class="fullwidth"><a href="/images/e170855b5e93672c5d07027a00c19db4f9f8e5bbfd3e56beedc12675441eeb6d.jpeg"><img src="/images/e170855b5e93672c5d07027a00c19db4f9f8e5bbfd3e56beedc12675441eeb6d.jpeg" alt="" /></a></figure>
  

<p>i jeszcze:</p>
  
      <figure class="fullwidth"><a href="/images/7ebe055f8606cf29abeeab9e8dc7e3db87f4d85f183cb35c56bc0af69fc5744b.jpeg"><img src="/images/7ebe055f8606cf29abeeab9e8dc7e3db87f4d85f183cb35c56bc0af69fc5744b.jpeg" alt="" /></a></figure>
  

<p>nie zrażałem się jednak:</p>
  
      <figure class="fullwidth"><a href="/images/9a27d2f75b8c80c730421a04fb14638af34fa4b5fbbc5950e389bd76dd40edf5.jpeg"><img src="/images/9a27d2f75b8c80c730421a04fb14638af34fa4b5fbbc5950e389bd76dd40edf5.jpeg" alt="" /></a></figure>
  

<p>i próbowałem dalej:</p>
  
      <figure class="fullwidth"><a href="/images/f25d2994cdaedfd52cd3aaefc14b5fc2d476ee31f0c90456410a53a6b5370f27.jpeg"><img src="/images/f25d2994cdaedfd52cd3aaefc14b5fc2d476ee31f0c90456410a53a6b5370f27.jpeg" alt="" /></a></figure>
  

<p>…aż zrezygnowałem.</p>

<p>Moim zdaniem Aero2 Sp. z o.o. robi sobie żarty z <a href="http://www.uke.gov.pl">Urzędu Komunikacji Elektronicznej</a>. Z umowy, która była warunkiem uzyskania koncesji, wynika, że:</p>

<blockquote>
  <p>"Aero2 Sp. z o. o. zobowiązana jest do zapewniania we wskazanym okresie nieodpłatnego, powszechnego dostępu do sieci Internet z użyciem co najmniej 20% pojemności sieci działających z wykorzystaniem będących w dyspozycji Spółki częstotliwości, przy objęciu zasięgiem BDI co najmniej 75% pokrycia ludnościowego."</p>
</blockquote>

<p>To, co Aero2 Sp. z o.o. w tej chwili udostępnia to nie jest dostęp do sieci Internet. Włączywszy urządzenie nie mam dostępu do sieci Internet. Mam dostęp do strony z gryzmołkami. Co będzie jutro? Dwie strony? Cztery kody? Konieczność zadzwonienia celem odblokowania? Wpisanie kodu z SMS?</p>

<p>O ile automatyczne rozłączanie co godzinę było (choć naciągane) jeszcze w granicach zdrowego rozsądku, o tyle w tej chwili nie widzę, jak można uważać, że spełnione są warunki umowy. Dostęp do sieci Internet to nie jest to samo co „dostęp do sieci Internet po przejściu wybranych przez Aero2 Sp. z o.o. przeszkód, ustanawianych wedle uznania operatora”.</p>

<p>Ze <a href="http://uke.gov.pl/captcha-aero2-uke-interweniuje-w-sprawie-kodu-13664">stron UKE</a> można dowiedzieć się, że:</p>

<blockquote>
  <p>Urząd Komunikacji Elektronicznej wychodząc naprzeciw oczekiwaniom użytkowników BDI wystąpił do spółki Aero2 o przedstawienie wyjaśnień, rozważenie zmian formy prezentowania kodu oraz przedstawienie końcowych efektów rozmów z organizacjami zrzeszającymi osoby niepełnosprawne.</p>
</blockquote>

<p>Drodzy urzędnicy z UKE! Nie dawajcie się robić w balona. Dyskusja nie powinna być o „rozważeniu zmian formy prezentowania kodu”, tylko o braku dostępu do sieci Internet, czyli naruszeniu warunków umowy.</p> ]]></description><pubDate>Mon, 28 Apr 2014 16:45:00 +0200</pubDate><guid>636799d45b6d6a983d9f04e3c87257bafec5b1855afbc2a74e002405500971b1</guid></item><item><title>Jak uchronić nasze pieniądze przed ZUS</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/jak-uchronic-nasze-pieniadze-przed-zus-4-2014</link><description><![CDATA[ <p>Rząd już zabrał z otwartych funduszy emerytalnych połowę naszych oszczędności, teraz zaś zabiera się za zabranie reszty. Nie każdy wie, że tylko do końca lipca można składać deklaracje pozostania w OFE. Ponieważ sam taką deklarację składałem i byłem zawiedziony informacjami na ten temat, opisuję dokładnie jak to zrobić:</p>

<ul>
<li>Drogą „papierową”: deklaracja jest do ściągnięcia z <a href="http://www.mf.gov.pl/documents/764034/8283239/OŚWIADCZENIE.pdf">Ministerstwa Finansów w PDF</a>, lub do wypełnienia elektronicznie na <a href="https://pue.zus.pl/portal/ofe-deklaracja-dla-niezalogowanych.npi">stronach ZUS</a>. Po wydrukowaniu należy ją osobiście zanieść do najbliższego oddziału ZUS, albo wysłać do ZUS pocztą.</li>
<li>Drogą elektroniczną, wygodną dla tych, którzy już mają zaufany profil w systemie <a href="https://epuap.gov.pl">ePUAP</a> (spora część czytelników tego bloga to przedsiębiorcy, więc pewnie już taki profil mają, a jeśli nie — to warto!). Uwaga, tego oświadczenia nie ma w ePUAP! Jest w systemie <a href="https://pue.zus.pl">ZUS PUE</a>, do którego można się logować za pomocą profilu ePUAP. Tam też nie jest łatwo znaleźć deklarację:
<ul><li>trzeba zalogować się do <a href="https://pue.zus.pl">ZUS PUE</a>,</li>
<li>wejść w „Usługi -&gt; Katalog usług elektronicznych”,</li>
<li>wpisać „OFE” do pola „Filtruj” i kliknąć „Filtruj”,</li>
<li>z listy wybrać „Oświadczenie członka OFE o przekazywaniu składki do OFE” (ZUS-US-OFE-01),</li>
<li>oświadczenie wypełnić, podpisać profilem ePUAP i złożyć elektronicznie. </li></ul></li>
</ul>

<p>Warto nie odkładać tego w czasie, bo łatwo potem zapomnieć. Termin lipcowy nie jest przypadkowy: wtedy większość z nas będzie na urlopach.</p>

<p>Dlaczego uważam, że warto pozostać w OFE?</p>

<ul>
<li>Moje pieniądze w ZUS nie są już moje: są zapisem, poddanym kaprysom polityków. Zapisy mogą podlegać indeksacjom, reindeksacjom, przeniesieniom, wyrównaniom, rozkładaniu wypłat, lub innym ładnie nazwanym przez polityków operacjom.</li>
<li>ZUS jest niewydajną instytucją podporządkowaną politykom.</li>
<li>Informatyzacja ZUS jest jednym z większych skandali jakie znam.</li>
<li>Uważam, że moje oszczędności powinny zasilać przedsiębiorstwa giełdowe, a nie być natychmiast przejadane przez dzisiejszych emerytów.</li>
<li>Wycofanie pieniędzy z OFE spowoduje wyprzedawanie posiadanych przez nie akcji na giełdzie.</li>
</ul>

<p>Cała operacja jest doraźnym ratowaniem budżetu. Skonstruowana jest tak, żeby nikt się na czas o niej nie dowiedział, żeby zadziałanie było trudne i niejasne, oraz żeby domyślna bezczynność skutkowała automatycznym przeniesieniem do ZUS. Wzruszająco szczerze przyznaje to w „Gazecie Wyborczej” Bogusław Grabowski (członek Rady Gospodarczej przy premierze):</p>

<blockquote>
  <p>„– I bardzo dobrze, że nikomu nie będzie się chciało otwierać tych kilkunastu plików. Ludzie w ogóle nie powinni dowiedzieć się o wyborze OFE czy ZUS. A dopiero w sierpniu powinni się zorientować, że wszyscy zostali przeniesieni w całości do ZUS”.</p>
</blockquote>

<p>Nacjonalizacja oszczędności zgromadzonych w funduszach emerytalnych pogrąża w moich oczach Platformę Obywatelską. Zawsze wiązałem nadzieje z liberalizmem gospodarczym i rozsądkiem ekonomicznym tej partii. Niestety, okazuje się, że w Polsce wszystkie główne siły polityczne tęsknią za socjalizmem. Nie mam na kogo głosować.</p>

<p>Dlaczego OFE nie prowadzą kampanii namawiając ludzi do pozostania w II filarze? Otóż rząd tego zakazał: wyłamanie się z zakazu reklamy grozi karą trzech milionów złotych. Dlatego o całej sprawie jest tak cicho: nawet media boją się za głośno odzywać, bo kara jest groźna. Na szczęście ja nie jestem dziennikarzem i nikogo nie reklamuję, więc mogę o sprawie napisać.</p>

<p>Dla tych, którzy chcą dowiedzieć się więcej:</p>

<ul>
<li><a href="http://www.mpips.gov.pl/ubezpieczenia-spoleczne/zmiany-w-powszechnym-systemie-emerytalnym/">Zmiany w powszechnym systemie emerytalnym</a></li>
<li><a href="http://www.economist.com/news/finance-and-economics/21586604-meaning-polish-governments-pensions-manoeuvre-smoke-and-mirrors">Komentarz „The Economist”</a></li>
<li><a href="http://samcik.blox.pl/2014/04/Okno-transferowe-otwarte-Pi-argumentow-za-tym-eby.html">Za i przeciw Macieja Samcika</a></li>
</ul> ]]></description><pubDate>Thu, 24 Apr 2014 11:10:11 +0200</pubDate><guid>b0636e2548d2592c2791468913bbff753d777cbf4ecac2558e9b31a53495e8b1</guid></item><item><title>Niekompetencja: długość hasła</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/niekompetencja-dugo-hasa-4-2014</link><description><![CDATA[ <figure class="fullwidth"><a href="/images/85effcc1c96b128c8b7f01799c26d6cf62b72c5750a8dc1a81fc2c1ac44660bf.png"><img src="/images/85effcc1c96b128c8b7f01799c26d6cf62b72c5750a8dc1a81fc2c1ac44660bf.png" alt="" /></a></figure>
  


<p>„Hasło: wartość jest dłuższa niż dopuszczalne 10 znaków”. Nie pierwszy raz widzę podobny komunikat. Zastanówmy się jakie mogą być techniczne powody ograniczenia długości hasła:</p>
<ul>
<li>Transmisja danych przez sieć: czy dodatkowe kilkadziesiąt znaków zrobi różnicę?</li>
<li>Przetwarzanie haseł w pamięci: czy dodatkowe kilkadziesiąt bajtów w RAM zrobi różnicę?</li>
<li>Przechowywanie haseł w bazie (na dysku): tu (mam nadzieję?) i tak nie są trzymane same hasła, więc zajmowane miejsce jest takie samo dla każdego hasła, niezależnie od ilości znaków.</li>
<li>Obliczanie funkcji KDF (lub skrótu) z haseł: czy naprawdę kilkadziesiąt dodatkowych znaków zrobi różnicę?</li>
</ul><p>Nie ma żadnego racjonalnego powodu dla narzucania takich ograniczeń na długość hasła. Tego typu limity są wynikiem czyjejś bezmyślności: ot, łatwiej było wpisać wyssaną z palca liczbę (10 znaków), niż zastanowić się jak to ograniczenie faktycznie powinno wyglądać.</p><p>Czasy, gdy pojedynczy człowiek używał tylko kilku serwisów w sieci i był w stanie pamiętać hasła do nich, już dawno minęły. Teraz każdy albo używa tego samego hasła w wielu serwisach (błąd), albo używa narzędzi zarządzających hasłami. Mój 1Password pamięta 717 loginów — niemal wszystkie hasła mam automatycznie generowane. Długość generowanego hasła ustawia się suwakiem: chciałbym nie schodzić poniżej 16 znaków, a najchętniej wszędzie mieć 30.</p><p>Następnym więc razem gdy przyjdzie pora na zaprogramowanie limitu długości hasła, wpisz drogi Programisto taki limit, jaki faktycznie ma sens, żeby np. uniknąć możliwości ataków typu denial-of-service. Sto znaków, 255 znaków, 1024 znaki — wiele wartości może mieć tu sens. Na pewno jednak nie 10.</p> ]]></description><pubDate>Wed, 23 Apr 2014 10:24:40 +0200</pubDate><guid>ac576b58c38369d7cea1ec9920bdd87cdf779e3f40ab9fe78485be9607d4e82c</guid></item><item><title>Cztery lata i nic się nie zmieniło</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/cztery-lata-i-nic-sie-nie-zmienilo-4-2014</link><description><![CDATA[ <figure class="fullwidth"><a href="/images/47bf22aba810083976171620fd60cdf7b2f891000751c9e3fc3217512e5dfa26.jpeg"><img src="/images/47bf22aba810083976171620fd60cdf7b2f891000751c9e3fc3217512e5dfa26.jpeg" alt="" /></a></figure>
  

<p>Znajomy Przedsiębiorca przysłał mi zdjęcie <a href="http://jan.rychter.com/blog/2010/2/4/narzdzia-pracy-innowacyjnego-przedsibiorcy.html">Narzędzi Pracy Innowacyjnego Przedsiębiorcy</a>. Jak widać po czterech latach niewiele się zmieniło.</p>

<p>Znamienne jest, że Znajomy Przedsiębiorca nie chciał się ujawniać ani opisywać dokładnie swoich doświadczeń. Nie dziwię się: ja również pamiętam o podpisanym przeze mnie wekslu na całość wartości projektu, jaki leży w czeluściach urzędniczych szuflad. Mało kto odważy się napisać negatywnie o programach unijnych do czasu gdy nie dostanie z powrotem do ręki owego weksla.</p> ]]></description><pubDate>Thu, 17 Apr 2014 10:41:37 +0200</pubDate><guid>2bd03a06a6182b26178402fec205e062226d2ffc4aa4b40462a5453cbabd14ba</guid></item><item><title>Commodore 64: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/commodore-64-ktokolwiek-widzia-ktokolwiek-wie</link><description><![CDATA[ <p>Dawno, dawno temu miałem komputer Commodore 64. Model „bochenek”, ze stacją dysków 1541, ale przerobioną, połączoną dodatkowym kablem z komputerem (nazywało się to „DolphinDOS”). Komputer miał dorobiony czerwony przycisk reset po lewej stronie obudowy.</p>

<p>Komputer został sprzedany i pewnie teraz zalega u kogoś (w Warszawie) w piwnicy lub na strychu. Spróbuję więc — może ktoś widział taki u cioci? Chętnie odkupię.</p>

<p>Wartość nostalgiczna: na C64 (i ZX-81 wcześniej) uczyłem się programowania.</p> ]]></description><pubDate>Mon, 20 Jan 2014 10:50:33 +0100</pubDate><guid>9d79a91eeb76c425830c07f27639f17b00f63a60dec591ec69bfee7d23a1dcc0</guid></item><item><title>Cofanie liczników</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/cofanie-licznikow-2014-01-09</link><description><![CDATA[ <p>Stacje diagnostyczne mają teraz notować stan licznika samochodu, dzięki czemu ma być <a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,15237391,Bedzie_trudniej_przekrecic_liczniki_aut.html">trudniej przekręcić liczniki aut</a>. To dobry krok, ale niestety niewiele zmieni. Przy kupnie używanego samochodu nadal będę miał niewielką szansę sprawdzenia prawdziwego przebiegu.</p>

<p>W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje system CARFAX. Dane do niego przekazują urzędy, stacje diagnostyczne i ubezpieczyciele. Dla każdego numeru VIN są więc informacje o rejestracji, zmianie właściciela, badaniach technicznych, oraz zdarzeniach ubezpieczeniowych. Każda zaś informacja opatrzona jest aktualnym stanem licznika. Dostęp do takich informacji (za niewielką opłatą) ma każdy, przez internet.</p>

<p>Taki system praktycznie eliminuje proceder „przekręcania liczników” — przy pełnej historii pojazdu można co najwyżej cofnąć licznik do stanu po ostatnim zdarzeniu notowanym w bazie. Rozwiązuje też w dużej mierze problem „bezwypadkowych” samochodów po generalnym remoncie: jeśli ktoś skorzystał z ubezpieczenia przy wypadku, będzie to odnotowane w bazie.</p>

<p>Nie rozumiem dlaczego taki system nie powstał dotąd w Polsce, albo w Unii Europejskiej. Czasem mam wrażenie, że wysiłki w tym kierunku są celowo blokowane. System CEPiK, budowany od lat, jest jak dotąd zdumiewająco bezużyteczny. Niby są plany, ale realizowane tak powoli, że trudno mieć nadzieję na zmiany. Przypomnijmy: „budowa systemu CEPiK ciągnęła się niemal 10 lat i kosztowała 325 milionów złotych. Po dwóch latach funkcjonowania konieczna jest jego przebudowa, która ma kosztować kolejne 150 mln złotych” (<a href="http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/696691,system_cepik_kosztowal_325_mln_i_juz_potrzebuje_modernizacji_musimy_do_niego_dolozyc_jeszcze_150_mln.html">Gazeta Prawna, kwiecień 2013</a>.)</p>

<p>Gdy więc czytam, że będzie <a href="http://moto.wp.pl/kat,55194,title,Bedzie-rewolucja-w-CEPiK-u-i-kary-dla-zmotoryzowanych,wid,16256363,wiadomosc.html">rewolucja w CEPIKu</a> i „do 2016 roku Polacy mają zyskać dostęp do podstawowych danych na temat samochodu takich jak: liczba byłych właścicieli, dane techniczne, lista badań technicznych, zgłoszenia szkód do ubezpieczycieli, przebieg, a ponadto będzie można sprawdzić, czy pojazd nie został wycofany z użytku lub nie jest kradziony”, podchodzę do tego z dużym dystansem. Niestety.</p> ]]></description><pubDate>Thu, 09 Jan 2014 10:42:37 +0100</pubDate><guid>eb8a46c529a2f8772c50219058d09f298abc3fe288ce1b8630d98ca7554e891c</guid></item><item><title>Problem i rozwiązanie</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/problem-i-rozwiazanie</link><description><![CDATA[ <p>Problem: czterdziestometrowy odcinek chodnika jest nieco za wąski, by komfortowo mieścili się tam piesi i rowerzyści. Zarówno ruch rowerowy jak i pieszy w tym miejscu jest duży.</p>

<p>Jak można taki problem rozwiązać?</p>

<p>A) poszerzyć chodnik o trzy płyty chodnikowe (jest miejsce, co widać po wydeptanych/wyjeżdżonych obok ścieżkach) i namalować podział piesi/rowery.</p>

<p>B) ZABRONIĆ. Postawić znaki, które rowerzyści z pewnością zauważą i dostosują się do nich. Najlepiej znikając, przelatując górą, albo zsiadając z roweru (ach, jak urzędnicy lubują się w zmuszaniu do zsiadania z roweru). Notabene, rowerzysta prowadzący rower zajmuje więcej miejsca na chodniku niż jadący na rowerze.</p>
  
      <figure class="fullwidth"><a href="/images/9f834e36b6b8e95f3f355759ae717e049e7762a8a23568bdeebb7811473cbf6f.jpeg"><img src="/images/9f834e36b6b8e95f3f355759ae717e049e7762a8a23568bdeebb7811473cbf6f.jpeg" alt="" /></a></figure> ]]></description><pubDate>Tue, 07 Jan 2014 14:32:39 +0100</pubDate><guid>c1053ecdc378dea10e2a01444fbafb07415b539aa1b3c095577fd7733ceb56b5</guid></item><item><title>Praca w Fablo: Clojure, Coffeescript, Javascript</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/praca-w-fablo-clojure-coffeescript-javascript</link><description><![CDATA[ <p>Rozwijamy się i nadchodzący rok będzie dla nas bardzo ciekawy. W związku z tym znowu poszukujemy programistów:</p>

<p>Jeśli kogoś interesują systemy rozproszone, aplikacje w „chmurze”, nowoczesne architektury i chce się dużo nauczyć, to zapraszamy! Piszemy głównie w Clojure (i Javascript) — nie oczekujemy doświadczenia z Clojure, ale otwarta głowa jest niezbędna. Jeśli ktoś pisał w dowolnym języku funkcyjnym to nie będzie miał najmniejszego problemu, jeśli pisał w Rubym, Pythonie, Javascripcie lub Scali i lubi się uczyć to też sobie poradzi.</p>

<p>Zatrudnimy też programistę Javascript/Coffeescript. Wymagamy zamiłowania do ładnego i efektywnego kodu i doświadczenia w pisaniu aplikacji działających w przeglądarkach.</p>

<p>W Fablo tworzymy nowoczesne narzędzia dla E-commerce: systemy rekomendacyjne, wyszukiwarki, narzędzia nawigacyjne. Budujemy skalowalne systemy rozproszone, używając głównie języków Clojure, Coffeescript i Javascript. A żeby lepiej takie systemy budować, sami jesteśmy firmą rozproszoną, więc nie ma dla nas znaczenia praca na miejscu. Zapraszamy kandydatów z całej Polski (lub nawet spoza).</p>

<p>Można po prostu przysłać CV na adres praca@fablo.pl, ale dużo dodatkowych punktów dostaje się za adres swojej strony Github lub przykłady kodu.</p> ]]></description><pubDate>Mon, 30 Dec 2013 14:32:59 +0100</pubDate><guid>cb0e357a88103b86be3c7b1bfe51fcc05da62248a27d60490df1f16ae7d017be</guid></item><item><title>Blogi dwa</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/blogi-dwa</link><description><![CDATA[ <p>Przypomnę tylko Drogim Czytelnikom, że kilka miesięcy temu zrobiłem reorganizację obecności w sieci. Zainteresowanych elektroniką zapraszam na mój blog po angielsku (tam pojawiają się zupełnie inne rzeczy niż w wersji polskiej, nie jest on tylko tłumaczeniem!).</p>

<p>Po usunięciu konta na Facebook ruch na blogu znacznie spadł — jak widać, jest to jednak znacząca tuba nagłaśniająca. Trudno się mówi.</p>

<p>Przy okazji, ciekawostka: mnóstwo osób gratulowało mi skasowania konta na Facebooku. Słyszałem wiele razy, że też muszą to zrobić, nasłuchałem się jaki to ten Facebook okropny. Ale o ile mi wiadomo, żadna z osób, z którymi rozmawiałem, nie skasowała swojego konta.</p> ]]></description><pubDate>Mon, 30 Dec 2013 14:32:30 +0100</pubDate><guid>771177c3c237250c0a4e70414c2d5b07597323209d73bc3bd77217cd57fa518a</guid></item><item><title>Przykrość</title><author>Jan Rychter</author><link>https://jan.rychter.com/blog/przykrosc-11-2013</link><description><![CDATA[ <p>Wczoraj znowu została spalona „kwiatowa tęcza” przy placu Zbawiciela w Warszawie. Chuligani z demonstracji „narodowców” zdemolowali część miasta, przy okazji paląc tęczową konstrukcję.</p>

<p>Sprawiło mi to wielką przykrość. Tęcza jest ładna, kolorowa, oryginalna — wnosi odrobinę barwy w nasze szare miasto. Warszawa to miasto, w którym wszystkie nowe ulice i ronda noszą nazwy batalionów, męczeństwa, bohaterstwa, poległych, zesłanych, wywiezionych lub rozstrzelanych. To miasto, gdzie demonstrują i tłuką szyby wszyscy Niezadowoleni z całego kraju. Miasto, gdzie ulice okupują Obrońcy Krzyża. Dlatego tak doceniałem te kilka kolorów na placu Zbawiciela. Nie tak dawno tłumaczyłem dziecku, które z daleka zobaczyło tęczę i poprosiło, żebyśmy podjechali bliżej, co to jest. Ot, odrobina kolorowego oddechu od spraw Godnych, Poważnych i Znamiennych.</p>

<p>Oczywiście jak zwykle organizatorzy demonstracji umywają ręce, krzycząc „prowokacja!”. Uważam, że miasto powinno brutalniej się rozprawiać z takimi chuliganami. Chcę widzeć interweniującą ostro policję, chcę by organizatorzy tej demonstracji zapłacili za szkody. Za rok zaś te ugrupowania nie powinny dostać zgody na demonstrację — w końcu ile lat pod rząd można się tak bawić?</p>

<p>Smutne jest to, że niczego się nie uczymy. „Narodowcy” paląc, niszcząc, obrzucając obelgami i dzieląc, krzyczą o Wielkiej Polsce. Jakże podobnie zachowywała się kiedyś szlachta, wymachując groźnie szabelkami. Tyle, że od wymachiwania szabelkami Polska nie robi się Większa. A od podziałów i krzyków robi się mniejsza. Raz w ten sposób doprowadziliśmy już do zaborów i na 123 lata Polska zamiast stać się Większa, znikła z mapy Europy. I teraz w dniu, kiedy świętujemy odzyskanie niepodległości, nasi „narodowcy” zamiast budować Polskę, palą, niszczą, dzielą i rzucają obelgami. Historia się powtarza.</p>

<p>Tęcza urasta już dla mnie do rangi symbolu. Chcę, by została odbudowana. Czy jest gdzieś zrzutka społeczna na tęczę? Chętnie się dołożę.</p> ]]></description><pubDate>Tue, 12 Nov 2013 17:04:44 +0100</pubDate><guid>262808850a06fbbaea2b166d6583b802982d219d8ae790b2b869abe3004d6940</guid></item></channel></rss>