Co dzieje się w Y Combinator

2010-10-12

Każdy, kto ma cokolwiek wspólnego ze społecznością młodych firm (startupów) w Polsce [1], powinien przeczytać artykuł What happens at Y Combinator. Inwestorzy i tworzący inkubatory powinni go przeczytać kilka razy.

Teraz.

Nie, nie mam na myśli przejrzenia na szybko i powiedzenia "hmm, tak", kiwając mądrze głową. Nie chodzi mi o znalezienie kilku nazwisk i powtarzanie ich z mądrą miną, ani o szybką zmianę tematu na obecne trendy w technologiach.

Chodzi mi o przeczytanie, zrozumienie, odniesienie do siebie, zrobienie notatek, spisanie rzeczy, które można robić lepiej.

Szczególnie zwracam uwagę na:

  • ilość pracy jaką wkłada Y Combinator,
  • ciągłe zastanawianie się nad tym co można zrobić lepiej,
  • krytyczne przyglądanie się sobie i mierzenie wyników,
  • stałą dostępność dla startupów (dowolnie rozciągalne godziny wizyt),
  • konkretną pomoc prawną (nie machnięcie ręką w kierunku znajomego prawnika, lecz wypracowane wzory umów i dokumentów!),
  • systematyczny cykl pracy z regularnie organizowanymi spotkaniami,
  • długoterminowe budowanie reputacji i społeczności.

Uważam, że obecnie w Polsce inwestorzy, fundusze i inkubatory robią zdecydowanie za mało i za słabo. Po części dlatego, że nie mają doświadczenia, ale głównym powodem jest tendencja do prześlizgiwania się po temacie — po prostu starają się za mało.

[1] Dziś wygląda na to, że w Polsce startupami „zajmują” się wszyscy i ich psy też. Szkoda, że znacznie więcej jest „zajmujących się” ekspertów, od tych co faktycznie robią.


Komentarze

Nie wiem jak Ty, ale ja mam wrażenie na podstawie swoich ogólnych obserwacji, bez znajomości tematyki IT-Startupów od wewnątrz, że w Polsce ciężko stworzyć amerykański startup. Przez amerykański startup mam na myśli dwóch młodych ludzi, knujących w garażu, gdzieś z Angelem pojawiającym się z nikąd. Następnie strumieni milionów dolarów w ramach VC, przekładający się na sławę, flesze, chwale oraz 100k fanów na Facebook’u.

Wśród znajomych, którzy zajęli się odpalaniem startupów, zauważyłem wspólna cechę. Dla każdego z nich pomysł był realizowany po godzinach, z bezpieczna cykliczna pensja za od9do17. Zauważyłem, tez ze dzielą się na tych, którzy głośno mówią o tym ze są web20, że prowadza firmę, że maja startup, że są młodymi przedsiębiorcami, i na takich, co nic nie mówią – przynajmniej nie głośno, poza tym, że osiągnęli już rentowność firmy i mogą z tego już żyć.

Marcin Gabrowski2010-10-12

Marcin: oczywiście — Polska to nie U.S.A. i realia są zupełnie inne. Problemem jest chociażby to, że młodzi ludzie zaraz po studiach biorą gigantyczne kredyty hipoteczne i natychmiast muszą mieć stabilny dochód, by je spłacać. Różnic jest jednak więcej — nie uważam, żebyśmy musieli koniecznie naśladować to, co się dzieje w Stanach.

Jan Rychter2010-10-12

U nas biorą kredyt hipoteczny na mieszkanie a w USA przez 5 - 10 lat spłacają studia - na jedno wychodzi...

brii2010-10-12

żeby mieć taki YCombinator (tylko o innej nazwie oczywiscie;) w Polsce musielibyśmy przejść drogę doliny krzemowej i SFBA.
Najpierw gorączka złota... potem atari, at&t, xerox, ibm, hp, microsoft, apple etc
Potem netscapy, yahoo, google i reszta
Potem facebooki i reszta
Potem przyjdzie Paul Graham i YCombinator :)
a tak to jest jak jest...
jak się posłucha co mówią odnoszący sukcesy VC, angele, funudze, inkubatory to oni są prawie zboczeni na punkcie pomagania młodym przedsiębiorcom. Ale pewnie wynika to z faktu, że jest dookoła już wspaniały ekosystem, który w razie czego kupi za kilka, kilkadziesiąt lub kilkaset milionów $ dany startup i cała ta pomoc się opłaci.
A na otarcie łez mamy 8.1 i 8.2 ;)

emil2010-10-14

Czy jesteś w posiadaniu artykułu What happens at Y Combinator w wersji polskiej do udostępnienia. Jestem zainteresowana.

dzięki

Blanka2011-02-10