Commodore 64: ktokolwiek widział, ktokolwiek wie?

Dawno, dawno temu miałem komputer Commodore 64. Model „bochenek”, ze stacją dysków 1541, ale przerobioną, połączoną dodatkowym kablem z komputerem (nazywało się to „DolphinDOS”). Komputer miał dorobiony czerwony przycisk reset po lewej stronie obudowy.

Komputer został sprzedany i pewnie teraz zalega u kogoś (w Warszawie) w piwnicy lub na strychu. Spróbuję więc — może ktoś widział taki u cioci? Chętnie odkupię.

Wartość nostalgiczna: na C64 (i ZX-81 wcześniej) uczyłem się programowania.

Cofanie liczników

Stacje diagnostyczne mają teraz notować stan licznika samochodu, dzięki czemu ma być trudniej przekręcić liczniki aut. To dobry krok, ale niestety niewiele zmieni. Przy kupnie używanego samochodu nadal będę miał niewielką szansę sprawdzenia prawdziwego przebiegu.

W Stanach Zjednoczonych funkcjonuje system CARFAX. Dane do niego przekazują urzędy, stacje diagnostyczne i ubezpieczyciele. Dla każdego numeru VIN są więc informacje o rejestracji, zmianie właściciela, badaniach technicznych, oraz zdarzeniach ubezpieczeniowych. Każda zaś informacja opatrzona jest aktualnym stanem licznika. Dostęp do takich informacji (za niewielką opłatą) ma każdy, przez internet.

Taki system praktycznie eliminuje proceder „przekręcania liczników” — przy pełnej historii pojazdu można co najwyżej cofnąć licznik do stanu po ostatnim zdarzeniu notowanym w bazie. Rozwiązuje też w dużej mierze problem „bezwypadkowych” samochodów po generalnym remoncie: jeśli ktoś skorzystał z ubezpieczenia przy wypadku, będzie to odnotowane w bazie.

Nie rozumiem dlaczego taki system nie powstał dotąd w Polsce, albo w Unii Europejskiej. Czasem mam wrażenie, że wysiłki w tym kierunku są celowo blokowane. System CEPiK, budowany od lat, jest jak dotąd zdumiewająco bezużyteczny. Niby są plany, ale realizowane tak powoli, że trudno mieć nadzieję na zmiany. Przypomnijmy: „budowa systemu CEPiK ciągnęła się niemal 10 lat i kosztowała 325 milionów złotych. Po dwóch latach funkcjonowania konieczna jest jego przebudowa, która ma kosztować kolejne 150 mln złotych” (Gazeta Prawna, kwiecień 2013.)

Gdy więc czytam, że będzie rewolucja w CEPIKu i „do 2016 roku Polacy mają zyskać dostęp do podstawowych danych na temat samochodu takich jak: liczba byłych właścicieli, dane techniczne, lista badań technicznych, zgłoszenia szkód do ubezpieczycieli, przebieg, a ponadto będzie można sprawdzić, czy pojazd nie został wycofany z użytku lub nie jest kradziony”, podchodzę do tego z dużym dystansem. Niestety.

Problem i rozwiązanie

Problem: czterdziestometrowy odcinek chodnika jest nieco za wąski, by komfortowo mieścili się tam piesi i rowerzyści. Zarówno ruch rowerowy jak i pieszy w tym miejscu jest duży.

Jak można taki problem rozwiązać?

A) poszerzyć chodnik o trzy płyty chodnikowe (jest miejsce, co widać po wydeptanych/wyjeżdżonych obok ścieżkach) i namalować podział piesi/rowery.

B) ZABRONIĆ. Postawić znaki, które rowerzyści z pewnością zauważą i dostosują się do nich. Najlepiej znikając, przelatując górą, albo zsiadając z roweru (ach, jak urzędnicy lubują się w zmuszaniu do zsiadania z roweru). Notabene, rowerzysta prowadzący rower zajmuje więcej miejsca na chodniku niż jadący na rowerze.

Praca w Fablo: Clojure, Coffeescript, Javascript

Rozwijamy się i nadchodzący rok będzie dla nas bardzo ciekawy. W związku z tym znowu poszukujemy programistów:

Jeśli kogoś interesują systemy rozproszone, aplikacje w „chmurze”, nowoczesne architektury i chce się dużo nauczyć, to zapraszamy! Piszemy głównie w Clojure (i Javascript) — nie oczekujemy doświadczenia z Clojure, ale otwarta głowa jest niezbędna. Jeśli ktoś pisał w dowolnym języku funkcyjnym to nie będzie miał najmniejszego problemu, jeśli pisał w Rubym, Pythonie, Javascripcie lub Scali i lubi się uczyć to też sobie poradzi.

Zatrudnimy też programistę Javascript/Coffeescript. Wymagamy zamiłowania do ładnego i efektywnego kodu i doświadczenia w pisaniu aplikacji działających w przeglądarkach.

W Fablo tworzymy nowoczesne narzędzia dla E-commerce: systemy rekomendacyjne, wyszukiwarki, narzędzia nawigacyjne. Budujemy skalowalne systemy rozproszone, używając głównie języków Clojure, Coffeescript i Javascript. A żeby lepiej takie systemy budować, sami jesteśmy firmą rozproszoną, więc nie ma dla nas znaczenia praca na miejscu. Zapraszamy kandydatów z całej Polski (lub nawet spoza).

Można po prostu przysłać CV na adres praca@fablo.pl, ale dużo dodatkowych punktów dostaje się za adres swojej strony Github lub przykłady kodu.

Blogi dwa

Przypomnę tylko Drogim Czytelnikom, że kilka miesięcy temu zrobiłem reorganizację obecności w sieci. Zainteresowanych elektroniką zapraszam na mój blog po angielsku (tam pojawiają się zupełnie inne rzeczy niż w wersji polskiej, nie jest on tylko tłumaczeniem!).

Po usunięciu konta na Facebook ruch na blogu znacznie spadł — jak widać, jest to jednak znacząca tuba nagłaśniająca. Trudno się mówi.

Przy okazji, ciekawostka: mnóstwo osób gratulowało mi skasowania konta na Facebooku. Słyszałem wiele razy, że też muszą to zrobić, nasłuchałem się jaki to ten Facebook okropny. Ale o ile mi wiadomo, żadna z osób, z którymi rozmawiałem, nie skasowała swojego konta.

Przykrość

Wczoraj znowu została spalona „kwiatowa tęcza” przy placu Zbawiciela w Warszawie. Chuligani z demonstracji „narodowców” zdemolowali część miasta, przy okazji paląc tęczową konstrukcję.

Sprawiło mi to wielką przykrość. Tęcza jest ładna, kolorowa, oryginalna — wnosi odrobinę barwy w nasze szare miasto. Warszawa to miasto, w którym wszystkie nowe ulice i ronda noszą nazwy batalionów, męczeństwa, bohaterstwa, poległych, zesłanych, wywiezionych lub rozstrzelanych. To miasto, gdzie demonstrują i tłuką szyby wszyscy Niezadowoleni z całego kraju. Miasto, gdzie ulice okupują Obrońcy Krzyża. Dlatego tak doceniałem te kilka kolorów na placu Zbawiciela. Nie tak dawno tłumaczyłem dziecku, które z daleka zobaczyło tęczę i poprosiło, żebyśmy podjechali bliżej, co to jest. Ot, odrobina kolorowego oddechu od spraw Godnych, Poważnych i Znamiennych.

Oczywiście jak zwykle organizatorzy demonstracji umywają ręce, krzycząc „prowokacja!”. Uważam, że miasto powinno brutalniej się rozprawiać z takimi chuliganami. Chcę widzeć interweniującą ostro policję, chcę by organizatorzy tej demonstracji zapłacili za szkody. Za rok zaś te ugrupowania nie powinny dostać zgody na demonstrację — w końcu ile lat pod rząd można się tak bawić?

Smutne jest to, że niczego się nie uczymy. „Narodowcy” paląc, niszcząc, obrzucając obelgami i dzieląc, krzyczą o Wielkiej Polsce. Jakże podobnie zachowywała się kiedyś szlachta, wymachując groźnie szabelkami. Tyle, że od wymachiwania szabelkami Polska nie robi się Większa. A od podziałów i krzyków robi się mniejsza. Raz w ten sposób doprowadziliśmy już do zaborów i na 123 lata Polska zamiast stać się Większa, znikła z mapy Europy. I teraz w dniu, kiedy świętujemy odzyskanie niepodległości, nasi „narodowcy” zamiast budować Polskę, palą, niszczą, dzielą i rzucają obelgami. Historia się powtarza.

Tęcza urasta już dla mnie do rangi symbolu. Chcę, by została odbudowana. Czy jest gdzieś zrzutka społeczna na tęczę? Chętnie się dołożę.