<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<!--Generated by Squarespace Site Server v5.11.81 (http://www.squarespace.com/) on Fri, 03 Feb 2012 22:14:21 GMT--><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:itunes="http://www.itunes.com/dtds/podcast-1.0.dtd" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" version="2.0"><channel><title>Jan Rychter: Blog [PL]</title><link>http://jan.rychter.com/blog/</link><description></description><lastBuildDate>Wed, 01 Feb 2012 14:48:45 +0000</lastBuildDate><copyright>(C) 2000-2010 Jan Rychter</copyright><language>en-US</language><generator>Squarespace Site Server v5.11.81 (http://www.squarespace.com/)</generator><item><title>Droga lekcja demokracji</title><category>Polityka</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Wed, 01 Feb 2012 14:47:15 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2012/2/1/droga-lekcja-demokracji.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:14825468</guid><description><![CDATA[<p>Popieram akcję <a href="http://referendumacta.pl/">Referendum ACTA</a> i podpiszę się pod wnioskiem o referendum. W akcji zdobyto już podobno ponad 250 tysięcy podpisów. Zrobię to, pomimo że nawet zebranie pół miliona podpisów nie gwarantuje wcale, że referendum się odbędzie. Co więcej, jeśli już miałoby się odbyć, to jest to bardzo droga dla nas (podatników) operacja i nie jest wcale oczywiste, jaki będzie wynik takiego referendum. Tym niemniej uważam, że będzie to niezmiernie istotna lekcja demokracji dla rządzących i polityków. Pokaże, że nie można wprowadzać prawa po cichu, lekceważąc obywateli, szczególnie jeśli wprowadza się zapisy nie spotykane dotąd w polskim prawie: ograniczające nasze prawa do korzystania z kupionych przez nas produktów i omijające drogę sądową przy podejrzeniu naruszenia praw właścicieli treści. Pokaże też, że uzasadnieniem nie może być „bo inni tak robią i będzie nam wstyd”.</p>

<p>Burza wokół ACTA jest wyraźnie niespodziewana dla rządzących. Tymczasem powinien to być dla polityków silny dzwonek ostrzegawczy. Drugi już — pierwszym był sukces partii Palikota. Oba zdarzenia pokazują, że jest rosnąca grupa Polaków, która nie jest odpowiednio reprezentowana w polityce i o której interesy politycy nie dbają. Tradycyjnie już wybory w Polsce odbywają się pod dwoma hasłami: jedni straszą siłami, służbami, Europą, wymachując przy tym szabelką, obiecując rozliczenie bliżej niesprecyzowanych „ich” i przymilając się do kościoła katolickiego, drudzy zaś straszą tymi pierwszymi i pokazują jak to się od nich różnią. Jeśli jednak ta nowa grupa społeczna zmobilizuje się do aktywnego brania udziału w wyborach, to może nagle okazać się, że dawne sposoby na trafienie do Sejmu już nie wystarczą.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-14825468.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Owczy pęd do ACTA</title><category>Polityka</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Thu, 26 Jan 2012 08:55:49 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2012/1/26/owczy-pd-do-acta.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:14738950</guid><description><![CDATA[<p>Premier Donald Tusk:</p>

<blockquote>
  <p>"Ten kształt ACTA został zaakceptowany przez państwa [...], które są jakby rdzeniem i kręgosłupem wolności obywatelskich na całym świecie tj. UE, Stany Zjednoczone, Australia, Nowa Zelandia, Kanada, Korea Południowa i Meksyk. Nie można mieć cienia wątpliwości, że jak się mówi o wolności i prawach, to jest to najlepsze towarzystwo na świecie, w jakim można występować."</p>
</blockquote>

<p>Pan Premier ma na myśli między innymi państwo, które:</p>

<ul>
<li><p>utrzymuje na wyjętym spod prawa terenie więzienie, gdzie przetrzymuje latami bez procesów sądowych schwytanych na całym świecie ludzi (Guantanamo),</p></li>
<li><p>torturuje jeńców,</p></li>
<li><p>wywozi z kraju podejrzanych, by móc ich torturować poza granicami, nie przejmując się prawem,</p></li>
<li><p>zabija bez wyroku sądowego swoich własnych obywateli,</p></li>
<li><p>zabija atakami rakietowymi z samolotów bezzałogowych dowolnie wybrane grupy osób na świecie,</p></li>
<li><p>samo pierwsze rozpoczyna wojny nie mając do tego żadnych prawnych podstaw, na podstawie sfałszowanych dowodów,</p></li>
<li><p>ma na granicy „szarą strefę” prawną, gdzie obywatele nie mają pełnych praw, a obywatel może nie zostać wpuszczony do kraju,</p></li>
<li><p>w którym nie wolno filmować działań policji, bo może się to skończyć więzieniem,</p></li>
<li><p>w którym dane osobowe obywateli nie są ich własnością.</p></li>
</ul>

<p>Faktycznie, świetne towarzystwo. Rdzeń i kręgosłup wolności obywatelskich.</p>

<p>Chciałbym, żeby premier polskiego rządu nie używał argumentów stadnych („wszyscy tak robią, to my też”), tylko myślał niezależnie. Nie jesteśmy owcami i nie musimy owczym pędem gonić za innymi. Od tego mamy głowy, żeby myśleć i niezależnie oceniać, szczególnie po kilkudziesięciu latach doświadczeń z represyjnym systemem totalitarnym.</p>

<p>Dyskusja nad ACTA została włożona do pudełka z napisem „piractwo”. Można albo popierać ACTA i być przeciw piratom, albo być przeciw ACTA i tym samym popierać piratów. Tymczasem to, co jest faktycznym problemem, to a) dane osobowe i ich przekazywanie do systemów prawnych, gdzie przestają być własnością obywatela i b) działania podejmowane z ominięciem drogi sądowej.</p>

<p>Jest mi wstyd, że polski rząd przyjmuje najgorsze wzorce od krajów, w których demokracja jest wypaczana. Podpisywanie kontrowersyjnych umów międzynarodowych potencjalnie naruszających prawa obywateli po cichu, bez odpowiednich konsultacji, nie jest tym czego spodziewam się po Polsce.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-14738950.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Elektronika jako hobby: 15 lat temu i dziś</title><category>Elektronika</category><category>elektronika</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Tue, 24 Jan 2012 15:08:19 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2012/1/24/elektronika-jako-hobby-15-lat-temu-i-dzi.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:14711530</guid><description><![CDATA[<p>Ostatnio zainteresowałem się znowu elektroniką. Znowu, bo dawno, dawno temu było to moje hobby. A ponieważ sporo się pozmieniało przez ostatnie kilkanaście lat, postanowiłem spisać najistotniejsze spotrzeżenia:</p>

<ul>
<li><p>Podłączanie własnych urządzeń do komputerów jest zdumiewająco trudne. Znikły porty Centronics (LPT), znikły proste RS-232 (COM). Zostało praktycznie tylko USB, z którym nie jest tak łatwo się dogadać.</p></li>
<li><p>Zadziwiająco mało jest urządzeń typu USB &lt;-> kilkanaście I/O. Te, które istnieją, są trudne do znalezienia i na ogół drogie. Czy wszyscy kupują już tylko wentylatorki i lampki USB?</p></li>
<li><p>Jak się okazało, najtańszym sposobem podłączenia I/O do portu USB jest zestaw <a href="http://ti.com/launchpad">TI LaunchPad</a> (Texas Instruments) z mikrokontrolerem MSP430. Płaci się $4.30 (dostawa wliczona!) i dwa dni później kurier FedEx wręcza pudełko.</p></li>
<li><p>Giełda elektroniczna w Warszawie na Wolumenie żyje! Ale ledwo zipie. Nie wiem czemu nikt nie sprzedaje tam elementów SMD ze szpuli, trudno dostać cokolwiek aktualnego w ogóle. Jeśli sądzić po zawartości straganów, naszym narodowym hobby jest budowa sieci TV kablowej (mogę się tylko domyślać po co ludziom rozdzielniki i wzmacniacze sygnału CATV).</p></li>
<li><p>To, że można dostać (chińską) stację lutowniczą z gorącym powietrzem i zasilaczem laboratoryjnym za 200zł, jest niesamowite.</p></li>
<li><p>Bałem się elementów SMD, jak się okazuje zupełnie niepotrzebnie. W tej chwili większość nowych układów scalonych jest tylko w wersjach SMD. Drobne elementy kupuje się sprawnie i tanio na Allegro (setkami na ogół). Montaż nie jest żadnym problemem, choć trudno jest znaleźć w sieci informacje jak to robić i trzeba odkrywać wszystko samemu. Pewnie spiszę swoje wnioski, żeby skrócić innym drogę do łatwych i powtarzalnych wyników.</p></li>
<li><p>Sytuacja z forami dyskusyjnymi jest tragiczna. Są w zasadzie tylko koszmarne fora na phpBB i podobnych, takie jak elektroda.pl. Nastawione głównie na wyświetlanie reklam, psują wyniki wyszukiwania w Google. Na samych forach przeważają niestety też dość wyniośli i przemądrzali ludzie, wyśmiewający początkujących, szczególnie tych nie mających dostępu do drogiego sprzętu. Nie znalazłem jeszcze sensownego forum dyskusyjnego o elektronice w Polsce.</p></li>
<li><p>Allegro jest rewelacyjne. A raczej sprzedawcy na Allegro są rewelacyjni. Jeśli tylko mogę, to stamtąd zamawiam elementy. Kilka klików i w 2 dni mam je w swojej skrzynce pocztowej. Nikt się nie myli, wszystko jest precyzyjnie i starannie.</p></li>
<li><p>Wykonywanie płytek drukowanych (PCB) na zamówienie jest w Polsce jakąś katastrofą. Istniejące firmy są drogie, niewydajne, powolne i trudno skorzystać z ich usług. Wszyscy mają swoje Niezmiernie Specjalne Wymagania. Moi faworyci: firma, która każe ręcznie powiększać wszystkie otwory w projekcie o 0,1mm przed przekazaniem do nich oraz firma, która żeby podać cenę wymaga wypełnienia i przesłania do nich formularza rozmiarów A4 w DOC/PDF (!). Każda firma jest Bardzo Ważna, produkuje Tylko Większe Serie, żeby podać dowolną cenę musi Znać Wszystkie Parametry Projektu i ma w głębokiej pogardzie hobbystę-amatora.</p></li>
<li><p>Na szczęście z pomocą przychodzą Chińczycy. Tam nie mają w pogardzie nikogo, kto płaci. I potrafią tak uprościć produkt, żeby możliwe było łatwe kupowanie. W <a href="http://iteadstudio.com/">iteadstudio.com</a> wrzuca się do koszyka: prototypy 5x5cm, prototypy 5x10cm… Parametry są ustandaryzowane, instrukcje proste i zrozumiałe, cena nie do pobicia ($9, razem z wysyłką wychodzi $15 za 10 sztuk dwustronnej płytki 5x5cm). Dla wtajemniczonych: płytki są dwustronne, z soldermaską, metalizacją otworów i opisem z jednej strony. Jedyny minus to czas przesyłki (do 2 tygodni), ale to i tak jest szybciej niż terminy wielu polskich firm. Jestem ciekaw, czy w Polsce ktoś wreszcie wpadnie na pomysł stworzenia wydajnego procesu produkcji PCB i zacznie oferować serie prototypowe 5-10szt 5x5cm na Allegro.</p></li>
<li><p>Mikrokontrolery są fantastyczne. Szczególnie MSP430. Programowanie go przypomina mi bardzo programowanie 6502 w moim Commodore 64. Można policzyć ilość cykli zegara na instrukcję, można zapisać do portu i wartość pojawi się na wyjściu, wszystko jest przewidywalne. Bardzo odświeżające po koszmarnych procesorach Intela. Bardzo dobre narzędzia Texasa ułatwiają zadanie. Wiele zadań, które dawniej wymagałyby skomplikowanych układów teraz można zrealizować jednym mikrokontrolerem.</p></li>
<li><p>Oscyloskop polskiej produkcji DT 5200 potrafi przeżyć 15 lat w garażu i nadal działać po wypędzeniu kilku pająków :-)</p></li>
</ul>

<p>Ponieważ mój blog służy mi do pisania o tym, czym się interesuję, pojawi się tu teraz więcej o elektronice. Jak zwykle, drogi Czytelniku -- dostajesz to, za co płacisz, a reklamacji po odejściu od kasy nie przyjmuje się.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-14711530.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Wybory</title><category>Polityka</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Fri, 07 Oct 2011 20:15:42 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/10/7/wybory.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:13116114</guid><description><![CDATA[<p>Pobieżnie tylko obserwowałem obecną kampanię wyborczą. Może dlatego zauważyłem inne rzeczy niż zwykle w okresie przedwyborczym. Jestem zmartwiony tym, jak bardzo kampania jest powierzchowna. Media ekscytują się tym, co kto danego dnia skandalicznego powiedział. Dziennikarze jak na zawołanie biegają od jednego polityka do drugiego i wysłuchują, wyczekując kontrowersyjnych cytatów. Politycy głównie straszą wilkiem: jedni służbami obcymi, spiskami, katastrofami i Niemcami, drudzy — tymi pierwszymi. Obecnie rządząca partia definiuje się wręcz w ten sposób: głosujcie na nas, bo inaczej…</p>

<p>Uderza mnie, jak mało jest w tej kampanii treści. Czytając gazety odnoszę wrażenie, że nikt nie ma nic do zaproponowania. Walka o władzę stała się oto celem samym w sobie: liczymy procenty, układamy listy, budujemy koalicje i tworzymy komisje, zapominając o tym, czemu polityka ma służyć.</p>

<p>Martwi mnie też, że każdy polityk, jakiego słyszę w radiu, zapytany o program zaczyna od wypowiedzi negatywnej. Każdy mówi najpierw czym nie jest, przeciwko czemu jest, na co się nie zgadza i co „ci drudzy” robią źle. Zdumiewająco mało jest wypowiedzi konstruktywnych. Czy nikt nie ma pomysłu na budowanie?</p>

<p>Pomimo tego wszystkiego pójdę do wyborów. Słyszę co rusz wypowiedzi ludzi, którzy twierdzą, że tak są zniesmaczeni polityką, że w wyborach udziału brać nie będą. Uważam, że nie mam prawa do takiego cynizmu. Gdybym to ja z karabinem w ręku walczył o wolność, niepodległość i prawo do wyborów, to miałbym też prawo do wyborów nie iść. Walczyli jednak moi dziadowie i czuję, że mam wobec nich dług. Nie po to walczyli, żebym teraz przesiedział wybory w domu, niezależnie od tego jak słaby wybór jest przede mną.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-13116114.xml</wfw:commentRss></item><item><title>...i kto teraz kupi iPada?</title><category>Technologie</category><category>amazon</category><category>apple</category><category>ipad</category><category>kindle</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Thu, 29 Sep 2011 07:54:03 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/9/29/i-kto-teraz-kupi-ipada.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:13020745</guid><description><![CDATA[<p>Czytamy w AntyWeb: <a href="http://antyweb.pl/amazon-fire-za-199-i-kto-teraz-kupi-ipada/">Amazon Fire za $199 i kto teraz kupi iPada?</a></p>

<p>Nikt! Kompletnie nikt! To koniec iPada! Koniec Apple! Nareszcie mamy Prawdziwego Pogromcę iPada! Przecież to jest zupełnie oczywiste!</p>

<p>Nie <a href="http://antyweb.pl/touchpad-od-hp-czyli-kolejny-godny-rywal-dla-ipada/">pierwszy raz</a> zresztą czytamy o nowych <a href="http://antyweb.pl/samsung-galaxy-tab-dla-mnie-prawie-bomba/">pogromcach iPada</a>.</p>

<p>Czytamy też dalej:</p>

<blockquote>
  <p>W Fire zabraknie też kamery. O ile potrzeba filmowania czy też rozmowy przez Skype może chwilę poczekać […]</p>
</blockquote>

<p>Jak to czasy się zmieniają. Jeszcze niedawno potrzeby były <a href="http://antyweb.pl/ipad-juz-na-apple-com-oficjalna-specyfikacja-potwierdza-brak-kamery/">inne</a>:</p>

<blockquote>
  <p>niestety potwierdziło się moje przypuszczenie odnośnie braku kamery w ipad – szczerze mówiąc jest to chyba pierwsze rozczarowanie związane z tym sprzętem. Nie rozumiem dlaczego tak ważnego w tych czasach elementu przenośnych komputerów brakuje w tym nowoczesnym urządzeniu?</p>
</blockquote>

<p>…a brak kamery był <a href="http://antyweb.pl/najwieksza-wada-ipad-jest-fakt-ze-jest-inny-niz-sie-spodziewalismy/">poważnym minusem</a>:</p>

<blockquote>
  <p>Brak kamery oznacza również, że tablet nie będzie w stanie obsłużyć wszelkich aplikacji AR – niezależnie od tego czy będą to programy użytkowe czy też rozrywkowe. Moim zdaniem to duży minus tego sprzętu</p>
</blockquote>

<p>Kończę, bo muszę się szybko pozbyć mojego iPada. Przecież już niedługo nikt go nie kupi.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-13020745.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Warszawa: Miejski Inżynier Ruchu zawodzi</title><category>Warszawa</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Fri, 16 Sep 2011 10:58:19 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/9/16/warszawa-miejski-inynier-ruchu-zawodzi.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12881933</guid><description><![CDATA[<p>Dziś coś dla Warszawiaków. W Gazecie Stołecznej <a href="http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,10297593,Jest_rondo_i_sa_korki__Co_wyprawia_inzynier_ruchu_.html">dziś kolejne narzekania</a> na miejskiego inżyniera ruchu.</p>

<p>Warszawski miejski inżynier ruchu nie potrafi wykonywać postawionych mu zadań. Nie wiem czy jest to wynikiem niekompetencji czy innych ograniczeń. Regularnie w Warszawie jednak popełniane są ewidentne błędy, remonty są opóźniane, a kierowcy stoją w niepotrzebnych korkach.</p>

<p>Przykład sprzed kilku tygodni — remont ronda Babka. Jadący Marszałkowską trafiali nagle na dziwaczne oznakowanie (zablokowany środkowy pas, brak informacji o objazdach i remoncie) i jeśli przegapili skręt w Stawki, to stali potem 30 minut w korku by do Stawki wrócić ul. Dziką. Potem zaś kolejne 30 minut spędzali w gigantycznym korku na Stawki do Andersa, gdzie ktoś zapomniał przestawić światła. W efekcie pusta Andersa miała ciągle zielone światło, a zapchana na kilometr Stawki dostawała zielone na kilkanaście sekund.</p>

<p>Osobnym pytaniem jest dlaczego a) rondo Babka zostało parę lat temu przerobione na dziwny i sprzyjający wypadkom system oraz b) dlaczego obecnie rondo Babka nadal jest „półturbinowe”, tzn. nadal są pasy kolizyjne gdzie są kłopoty.</p>

<p>Takie problemy zdarzają się regularnie. Przypomnę jeszcze, że inżynier Galas z zapałem likwidował zielone strzałki do skrętu w prawo, gorliwie interpretując niejasne rozporządzenie ministra.</p>

<p>Prezydent miasta powinien albo inżyniera zwolnić, jeśli przyczyną problemów jest niekompetencja, albo uzupełnić ten urząd, jeśli problem jest w braku czasu lub ludzi. W obecnej postaci „miejski inżynier ruchu” wyraźnie nie spełnia swojego zadania.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12881933.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Mnie też nie kręcą odtwarzacze MP3</title><category>Technologie</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Wed, 10 Aug 2011 07:38:21 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/8/10/mnie-te-nie-krc-odtwarzacze-mp3.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12471054</guid><description><![CDATA[<p><a href="http://antyweb.pl/nie-kreca-mnie-nowe-odtwarzacze-mp3/">Nie kręcą mnie nowe odtwarzacze MP3</a> — pisze Jan Rybczyński w AntyWeb.</p>

<p>Mam takie same przemyślenia. Dawno już pozbyłem się „odtwarzacza MP3”, przez jakiś czas używałem iPhone do odtwarzania książek, podcastów i muzyki, teraz zaś kupiłem miniaturowego iPoda Shuffle (w formie klipsa) i książek słucham właśnie z niego. Dlaczego? Bo do słuchania książki potrzebny jest tylko jeden przycisk: odtwarzanie/pauza, oraz kontrola głośności. Za to te przyciski powinny być łatwo dostępne (a więc nie na wyciąganym z kieszeni w zimie telefonie po odblokowaniu ekranu dotykowego).</p>

<p>Ipod shuffle spełnia te wymagania doskonale. Przypięty do krótkiego kabla od słuchawek znakomicie się sprawdza na codzień.</p>

<p>Ogólnie coraz częściej poszukuję urządzeń, które robią mniej, za to dobrze.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12471054.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Zgubione bitcoiny i nowe normy zaufania</title><category>Technologie</category><category>bitcoin</category><category>btc</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Mon, 01 Aug 2011 20:02:38 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/8/1/zgubione-bitcoiny-i-nowe-normy-zaufania.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12360723</guid><description><![CDATA[<p>Bitomat.pl <a href="https://bitomat.pl/Home/Statement">zgubił pieniądze swoich klientów</a>. W dość amatorski sposób:</p>

<blockquote>
  <p>[…] Zaistniała więc konieczność zwiększenia ilości pamięci RAM w serwerze. W skutek przeprowadzenia tej procedury - nieoczekiwanie cała maszyna wirtualna została skasowana, wszystkie dane zgromadzone na serwerze zostały utracone!, w tym zapisy dotyczące portfela bitcoinowego oraz jego kopie zapasowe (backupy).</p>
  
  <p>Podjęte przeze mnie działania pozwoliły ustalić, iż wykasowanie danych było wynikiem wprowadzenia ustawień serwera wirtualnego, których sam nigdy bym nie wprowadził. Firma Amazon Web Services, na której serwerach umieszczony jest serwis twierdzi, że maszyna, która została wykasowana była skonfigurowana w taki sposób, by była automatycznie bezpowrotnie niszczona wraz z danymi na dyskach do niej podłączonych w momencie zatrzymania jej poprzez zamknięcie systemu.</p>
</blockquote>

<p>O tym, że dyski instancji AWS znikają bezpowrotnie przy jej wyłączeniu, wie każdy, kto kiedykolwiek poważniej używał serwerów Amazona. Trwałe dane przechowuje się w S3, EBS lub bazie RDS. Co więcej, „backupy” trzymane na tych samych dyskach co pliki źródłowe, nie są żadnymi „backupami”.</p>

<p>Kilka tygodni wcześniej w sieci głośno było o innym użytkowniku, który stracił pokaźną sumę (rzędu setek tysięcy dolarów) BTC, bo ukradziono mu z komputera plik wallet.dat.</p>

<p>Korzystający z waluty bitcoin co rusz przekonują się, że stworzenie od zera nowego systemu monetarnego nie jest tak łatwe, jak się pozornie wydaje. Czy to jednak znaczy, że bitcoin jest złym pomysłem, z góry skazanym na porażkę? Absolutnie nie. Odkrywamy tylko, że konieczne jest opracowanie nowych standardów zaufania.</p>

<p>W normalnym świecie działalność bankowa, kantorowa, czy giełdowa jest regulowana przez państwo, co pozwala nam mieć pewne oczekiwania wobec instytucji świadczących takie usługi. W polskim prawie wiadomo, że jeśli instytucja ma w nazwie „bank”, to można mieć do niej zaufanie w zakresie uregulowanym prawem bankowym. Wirtualne waluty jednak takim regulacjom nie podlegają, a co za tym idzie — instytucje świadczące usługi mogą to robić jak chcą.</p>

<p>Skąd możemy więc wiedzieć, czy można mieć zaufanie do danego kantoru BTC? Przypuszczam, że już niedługo powstaną takie kantory, które będą przejrzyste: będą dokładnie opisywać swój sposób działania, poddawać się audytom, publikować całe oprogramowanie, jakiego używają. Powstaną też nowe normy zaufania.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12360723.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Dla przedsiębiorców: figa z makiem</title><category>Biznes</category><category>Polityka</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Mon, 01 Aug 2011 05:32:36 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/8/1/dla-przedsibiorcow-figa-z-makiem.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12355249</guid><description><![CDATA[<p><a href="http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,10036969,11_gospodarczych_projektow_ustaw__ktore_trafi_pod.html">11 gospodarczych projektów ustaw, które trafi pod obrady Sejmu</a></p>

<p>Żaden z wymienionych w artykule projektów ustaw nawet w najmniejszy sposób nie wpłynie na moją firmę (<em>„Założenie szkółki żeglarskiej będzie łatwiejsze”?</em>).</p>

<p>Jestem zawiedziony rządami Platformy Obywatelskiej — jest to formacja, która w polskiej polityce powinna najbardziej sprzyjać przedsiębiorcom. Tymczasem nie robi dla nich niemal nic.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12355249.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Gdzie są mapy na telefony?</title><category>Różne</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Fri, 22 Jul 2011 19:37:06 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/7/22/gdzie-s-mapy-na-telefony.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12223305</guid><description><![CDATA[<p>Dlaczego PPWK albo inna firma wydająca mapy nie zrobi aplikacji na iPhone, w której możliwe by było kupowanie map, zaś sam program potem wyświetlałby mapę i pokazywał niebieską kropkę w miejscu, w którym w danej chwili jestem?</p>

<p>Zastanawiam się nad tym za każdym razem gdy wyjeżdżam na wczasy rowerowe. Owszem, jest Google Maps, ale wymaga sensownej siły sygnału sieci komórkowej, a z tą bywa różnie. Do tego Google Maps jest mało przydatne rowerzystom — oznaczenia dróg nie zawsze są poprawne, często dane są przestarzałe, a ze zdjęć satelitarnych trudno się domyślić czy w danym miejscu da się przejechać rowerem, czy nie.</p>

<p>Podejrzewam, że w wydawnictwach kartograficznych są plany ambitnych aplikacji z cyfrowymi wersjami map, automatycznie wyznaczających trasy i posiadających wiele innych wspaniałych funkcji. Proponuję jednak zejść na ziemię i sprzedać dziś coś bardzo prostego: wskanowane mapy z programem pokazującym kropkę według wskazań GPS. Naprawdę niewiele więcej potrzeba.</p>

<p>Zaręczam, że jest naprawdę sporo turystów, rowerzystów, kajakarzy i żeglarzy, którzy za takie mapy chętnie zapłacą. Pieniądze same będą kapać, przy minimalnym wysiłku.</p>

<p>Jeśli czyta to ktoś z wydawnictwa kartograficznego, to deklaruję, że potrafię zorganizować napisanie takiej aplikacji.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12223305.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Pośredników bez liku, czyli jak za bilety płacić chciałem</title><category>Życie</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Tue, 19 Jul 2011 14:08:52 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/7/19/porednikow-bez-liku-czyli-jak-za-bilety-paci-chciaem.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12164145</guid><description><![CDATA[<p>Postanowiłem spróbować płacić za bilety komunikacji miejskiej programem SkyCash. Żeby to zrobić, muszę „doładować” rachunek. Kliknąłem więc na doładowanie, gdzie mogłem wybrać doładowanie przez dotPay lub przelewy24.pl. Nie wiem co to znaczy (i jaka jest różnica dla mnie), więc wylosowałem przelewy24.pl. Zostałem przekierowany, znowu przekierowany, jeszcze raz przekierowany, a potem poczęstowano mnie komunikatem o cookies mojej przeglądarki (huh?). Włączyłem akceptację wszystkich, dzięki czemu udało mi się pójść krok dalej — wylądowałem na stronie proszącej o… zalogowanie się do MoneyBookers. Cokolwiek by to było. Razem z miejscem na kod CAPTCHA. Słucham?</p>

<p>Patrząc na to inaczej, chciałem płacić za bilety, więc wybrałem operatora płatności SkyCash, który wybrał operatora płatności przelewy24, który wybrał operatora płatności moneybookers, któremu mogę zapłacić za pośrednictwem organizacji rozliczeniowej VISA kartą kredytową z konta mojego banku.</p>

<p>Drodzy Operatorzy Płatności! Mam wrażenie, że kompletnie się pogubiliście w tych przekierowaniach i systemach. Cały pomysł „łatwej integracji” przez przekierowywanie klientów w przeglądarkach jest bzdurą, bo utrudnia życie klientom. Niestety, zamiast znikać (na co liczyłem), mania przekierowań szerzy się coraz bardziej.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12164145.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Ściągając filmy z internetu, róbmy to na użytek własny</title><category>piractwo</category><category>Życie</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Thu, 14 Jul 2011 15:14:21 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/7/14/cigajc-filmy-z-internetu-robmy-to-na-uytek-wasny.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12117041</guid><description><![CDATA[<p>Drążąc temat ścigania „nielegalnego oprogramowania” zagłębiłem się w lekturze artykułów na stronie <a href="http://tylkolegalnie.pl">tylkolegalnie.pl</a>. Dowiedziałem się między innymi, że:</p>

<blockquote>
  <p>W najmniej oczekiwanym momencie do drzwi  naszego domu może zapukać służba mundurowa, czyli min. Żandarmeria Wojskowa, Straż Graniczna lub Służba Celna. Należy pamiętać, że niekoniecznie musi to uczynić  przedstawiciel  Policji czy Prokuratury</p>
</blockquote>

<p>Na szczęście dalej są rady:</p>

<blockquote>
  <p>Chcąc uniknąć niepotrzebnych odwiedzin, wystarczy przestrzegać kilku podstawowych zasad:</p>
  
  <ul>
  <li>nie udostępniać masowo oprogramowania, które jest chronione prawem autorskim przez sieć</li>
  <li>nie pobierać na szeroką skalę oprogramowania chronionego prawem autorskim z sieci (oczywiście, 1 czy 2 filmy Divx czy 5 plików MP3 raczej nie stanowią bezpośredniego zagrożenia)</li>
  <li>jeśli już ściągamy filmy z Internetu, róbmy to na użytek własny. Wtedy nie zostaniemy podejrzani o czerpanie korzyści z rozpowszechniania nielegalnego oprogramowania</li>
  </ul>
</blockquote>

<p>To dobrze, że ktoś postanowił być drogowskazem w sprawach moralności i legalności. Tylko Legalnie (.pl)!</p>

<p>Na marginesie — każde oprogramowanie jest „chronione prawem autorskim”.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12117041.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Oprogramowanie i domniemanie niewinności</title><category>oprogramowanie</category><category>piractwo</category><category>prawo</category><category>Życie</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Thu, 14 Jul 2011 12:33:48 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/7/14/oprogramowanie-i-domniemanie-niewinnoci.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12115685</guid><description><![CDATA[<p>Połowa polskich firm korzysta z nielegalnych programów — <a href="http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,9943510,Polowa_polskich_firm_korzysta_z_nielegalnych_programow.html">czytamy</a> w wyborcza.biz. Intryguje mnie jednak co innego:</p>

<blockquote>
  <p>Jak uniknąć kar
  - Podstawą jest zachowanie dokumentacji potwierdzającej posiadanie licencji na każdą kopię płatnej aplikacji, którą zainstalowano na firmowych komputerach - przypomina Krzysztof Żak. - Może to być oryginalna płyta z programem, jak i etykieta z numerem seryjnym. </p>
</blockquote>

<p>Nie rozumiem, gdzie podziało się domniemanie niewinności? Czy jest w prawie wymóg posiadania dowodów na pochodzenie oprogramowania? Czy można ukarać mnie za to, że takich dowodów nie mam (czyli założyć winę, a ciężar udowodnienia niewinności przerzucić na mnie)?</p>

<p>Niech mnie ktoś poprawi — myślałem, że gdy policja zatrzyma mnie gdy jadę na rowerze, to nie skonfiskuje mi roweru razem z pompką i innymi akcesoriami dlatego że nie mam faktury zakupu na moje nazwisko?</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12115685.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Z jakich języków programiści migrują do Clojure?</title><category>Clojure</category><category>Programowanie</category><category>Technologie</category><category>clojure</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Thu, 14 Jul 2011 07:34:04 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/7/14/z-jakich-jzykow-programici-migruj-do-clojure.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12114430</guid><description><![CDATA[<blockquote>
  <p><a href="http://cemerick.com/2011/07/11/results-of-the-2011-state-of-clojure-survey/">Results of the 2011 State of Clojure survey</a></p>
  
  <p>As in last year’s survey, Clojure programmers indicate that they “come from” Java, Ruby, and Python, in that order and in roughly the same distribution.  Everything else is background noise.</p>
</blockquote>

<p>Konkretnie: Java: 31%, Ruby: 17%, Python: 16%.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12114430.xml</wfw:commentRss></item><item><title>Ostatni PragPub o Clojure</title><category>Clojure</category><category>Programowanie</category><category>Technologie</category><category>clojure</category><category>ruby</category><dc:creator>Jan Rychter</dc:creator><pubDate>Thu, 07 Jul 2011 06:23:17 +0000</pubDate><link>http://jan.rychter.com/blog/2011/7/7/ostatni-pragpub-o-clojure.html</link><guid isPermaLink="false">329406:3464444:12032122</guid><description><![CDATA[<p>Warto poczytać: w ostatnim magazynie <a href="http://pragprog.com/magazines">PragPub</a> wydawanym przez Pragmatic Programmers jest kilka artykułów o Clojure.</p>

<p>Pragmatic Programmers zawsze publikowali sporo o Rubym, a wygląda na to, że jest spora migracja programistów w kierunku Ruby->Clojure.</p>
]]></description><wfw:commentRss>http://jan.rychter.com/blog/rss-comments-entry-12032122.xml</wfw:commentRss></item></channel></rss>
