Aster to sieć telewizji kablowej, od której kupuję dostęp do internetu. Dziś internet się zepsuł: zostałem odcięty od Rackspace. W połączeniu z faktem, że oprogramowanie naszego startupu rozwijamy w Github (który korzysta z Rackspace), jest to dość istotny problem. Praca się zatrzymała.
Kliknąłem ochoczo w system „Wilga”, do którego pracowicie udało mi się kiedyś uzyskać dostęp, wpisując różne magiczne kody i hasła (np. numer umowy). I… nie doszukałem się tam opcji zgłoszenia problemu. Z głównej strony WWW udało mi się za to trafić na link do „eBOK”, który poprosił mnie o login i hasło. Oczywiście inne niż do „Wilgi”.
Już nieco zdenerwowany postanowiłem się „zarejestrować”. Tu oczywiście potrzebny był nie numer umowy, tylko numer abonenta, po drodze podstępnie starano się wydobyć moją zgodę na wysyłanie mi informacji marketingowych (patrz ilustracja obok: żałosne!), a na koniec kazano mi czekać aż przyjdzie E-mail z linkiem aktywacyjnym. Czekam już drugą godzinę.
Żałosna próba wydobycia zgody na wysyłanie mi informacji marketingowych.
Drogie Aster! Czy ktoś nie mógłby ruszyć głową i zauważyć, że skoro jestem abonentem i łączę się z wewnątrz sieci Aster, to nie trzeba mi stawiać barier w postaci bezsensownych rejestracji, haseł, kodów, numerów abonenta i numerów umów?
Jaki sens mają dwa odrębne systemy obsługi klienta („Wilga” i „eBOK”) z różnymi sposobami logowania i rejestracji?
Wszystko razem jest nie tylko brakiem szacunku dla klienta (i jego czasu), ale też po prostu niekompetencją.